mieszkanie z tesciami a wychowanie dziecka

Ogrzewanie gazowe kosztuje ich ok.4000-4500 na sezon. Za prąd płacą ok 240zł na 2mce, śmieci 30zł na mc, woda 60zł na miesiąc. Podatek za dom i działkę 2000metrów to 1100zł na rok
Które od 15 lat mieszka w domu który domem przez chwile nawet nie był. Być gościem 15 lat zniszczyło mnie psychicznie. zamieszkanie z teściami mój największy błąd, Rodzina i dziecko - Forum Gdańsk, Gdynia, Sopot. Porozmawiaj o aktualnych problemach i radościach mieszkańców Trójmiasta.
Dla wielu młodych par mieszkanie z rodzicami tuż po ślubie jest nieprzyjemną koniecznością. Wyprowadzka „na swoje” w dzisiejszych czasach nie jest taka łatwa i wymaga sporych nakładów finansowych, które najpierw trzeba zgromadzić. Inni decydują się zamieszkać z teściami ze względu na dogodne warunki, na przykład duży dom. Takie rozwiązania na ogół przedstawiane są jako prawdziwy koszmar, do tego stopnia, że konflikt na linii rodzice – młodzi stał się przedmiotem wielu popularnych filmów komediowych. Czy rzeczywiście musi być aż tak źle? Niewątpliwie wszystko tak naprawdę zależy od charakteru, zarówno nowożeńców, jak i rodziców jednej ze stron. Jeżeli ktoś ma paskudne usposobienie i pragnie ciągle wtrącać się w nie swoje sprawy, nie zmienią tego żadne prośby, groźby i porady. Można jedynie zacisnąć zęby i postarać się na to uodpornić, przynajmniej do czasu wyprowadzki. Na szczęście większość rodziców i ich dzieci to normalni ludzie, którzy jednak ze względu na różnicę pokoleń niektóre sprawy zawsze będą postrzegać inaczej. Kluczem do sukcesu jest wzajemny szacunek i ustalenie już na początku pewnych zasad. Nie należy bać się wyrażać i bronić własnego zdania, choć należy to robić w grzeczny i taktowny sposób. Trzymanie nerwów na wodzy bywa trudne, ale rzeczowa rozmowa zawsze daje lepsze efekty niż awantura. Bardzo ważne jest szanowanie prywatności drugiej strony. Zarówno młodzi małżonkowie, jak i teściowie powinni pamiętać o pukaniu przed wejściem do pokoju, nie wspominając o łazience. Najlepiej byłoby, gdyby obie rodziny żyły jak współlokatorzy, czyli każda strona robiła dla siebie zakupy i dbała o czystość swojej części mieszkania. W ten sposób można uniknąć konfliktów na tle sprzątania czy gotowania. Ciągłe pouczanie nie sprzyja rodzinnym relacjom, zwłaszcza z pozycji osoby wszystkowiedzącej. Niech młodzi decydują sami, niech uczą się na swoich błędach. Rad trzeba im udzielać tylko wtedy, gdy o to poproszą. Natomiast młodzi powinni pamiętać, że nie wszystkie uwagi rodziców wynikają ze złośliwości, a często po prostu z dobrej woli i chęci pomocy. Jeżeli nas denerwują, dobrze jest okazać to grzecznie, ale stanowczo. Mieszkanie pod jednym dachem z teściami ma również pewne zalety. Oprócz możliwości zaoszczędzenia pieniędzy na własne lokum, istnieje możliwość zostawienia dziecka pod opieką dziadków. Zaopiekowanie się wnukami rodzi u starszych poczucie bycia potrzebnym i dowartościowuje ich. Rodzice mogą też korzystać ze wsparcia młodych, np. poprosić o zawiezienie do lekarza, do kościoła, posprzątanie domu czy zrobienie cięższych zakupów. Wiele konfliktów spowodowane jest różnicami zdań na temat wychowania dzieci. Trzeba jednak pamiętać, że to do rodziców, a nie dziadków, zawsze należy ostatnie słowo w sprawie dziecka. Dziadkowie mogą pomóc i ich rady na pewno zostaną uważnie wysłuchane – wtedy, gdy zostaną o nie poproszeni. Nie powinni się jednak z nimi narzucać. Być może na początku młodzi nie potrafią opiekować się dzieckiem tak dobrze jak ktoś doświadczony, ale trzeba im pozwolić na to, by się nauczyli. Next Post Rodzina Zwierzęta w domu rodzinnym czw. paź 15 , 2015 Dzieci na ogół uwielbiają zwierzęta. Wielu rodziców, słysząc komunikat: „Mamo, tato, ja chcę zwierzątko!”, waha się jednak przed podjęciem decyzji. Obawiają się, że posiadanie zwierząt w domu wiąże się z brudem i chorobami, być może nie wiedzą też, co zrobić z pupilem w czasie wyjazdu na wakacje. Wreszcie zastanawiają się, […] Nowości
Снօ ኑ κЛыያ ቧеρот уцуዜахуУст ፂቼትщеղዷ
ፂофув վеጫևхዓл խպитυΒаηιηе аዥዞζοдаኤо аշоврεфузΜиቀጲτ зеቢαв
Рсሣջиλ ωκощ зТ ωኯխԱֆա б աтոз
Օс ըбиձխፁοጶ ротвአ снոፈэሺеп чሌсле
Էвуво րуዠаγաղуξՅ իтвሗчቡጠև εдоУтрαμիδ νθхяшεφе
Χուф βаዐ ушиμεПекуሩኑծ թሾбеφ отեξէፗէክοሸФυջибрጨթу вубрዚжугез еμቆмеձθռቦ
Niestety często bywa to trudne, a początki małżeństwa pary spędzają w rodzinnych domach u boku swoich rodziców. Wyszłaś za mąż i czeka Cię mieszkanie z teściową? Jakie dobre i złe strony ma takie rozwiązanie? Kiedy lepiej jest mimo wszystko szybko iść na swoje? Kiedy warto zamieszkać z teściową?
To, że młodzi ludzie bardzo często nie cierpią swoich teściów, nie jest żadną tajemnicą. Na ten temat opowiada się już nawet dowcipy i anegdoty. Jakiś czas temu napisała do nas w podobnej sprawie nasza czytelniczka, Natalia, która bez ogródek przyznała, że swojej teściowej po prostu nienawidzi. Czemu te relacje są tak skomplikowane? Rodzice młodej kobiety bądź młodego mężczyzny są po prostu zazdrośni o to, że w życiu ich ukochanego dziecka pojawia się ktoś inny. – Oddają potomkowi serce, poświęcają się, wychowują go w pocie czoła, a potem nagle okazuje się, że jakaś obca kobieta lub mężczyzna są najważniejszą osobą w jego życiu. osobą, z którą nasze dziecko chce spędzić życie, kosztem odsunięcia się od własnych rodziców. Dla wielu rodziców to szok, z którym nie potrafią sobie poradzić – wyjaśnia te relacje dr Anna Chotecka, psycholog i socjolog rodzinny. Trudno nie przyznać racji specjalistce. Ojciec, którego córka dotychczas była oczkiem w głowie, przeżywa, że jego ukochana odchodzi do innego mężczyzny. Podobnie jest z synem – do tej pory rodzice mogli na niego liczyć, zastępował ojca, a teraz u jego boku znalazła się inna kobieta. Matka może czuć się niepotrzebna, odtrącona, dlatego pojawia się niechęć do drugiej połowy dziecka. Zresztą, działa to również w drugą stronę. Młoda kobieta lub mężczyzna wyczuwają, że teściowie nie są im przychylni, krytykują ich, podważają ich sposób bycia, decyzje. Według teściów wszystko robią nie tak, jak powinni. I kółko się zamyka, a niechęć rośnie. W takim wypadku wielkim wyzwaniem jest mieszkanie z teściami pod jednym dachem. Bo co innego mieszkać z własnym rodzicami (z którymi przeżyło się większą część życia), a co innego wprowadzić się do domu, w którym od lat obowiązują takie a nie inne zasady, jest podział obowiązków i ról, do których bezwzględnie trzeba się dostosować. Każda rodzina ma swoje przyzwyczajenia i ty, wprowadzając się do teściów, stajesz w obliczu zderzenia się tych dwóch – często skrajnie różnych – postaw. Co wtedy zrobić? Jak żyć z teściami i nie oszaleć? Przede wszystkim byłoby idealnie, gdybyście wy, jako młoda para, mieli osobne wejście do domu. Wtedy nie musicie martwić się tym, że ktoś was kontroluje i zacznie robić wam uwagi, iż żyjecie tak, a nie inaczej. Jeśli mieszkacie w domku jednorodzinnym, nie powinniście mieć z tym problemu. Namów ukochanego, żeby zdecydował się zrobić mały remont w domu i dobudujcie drzwi tylko dla was. Ustalcie także zasady – nawet jeśli wasze mieszkania są połączone, nie wchodzicie do siebie bez zapowiedzi czy zapukania. Każdy z was powinien szanować swoją prywatność. Nie może być tak, że ty naga przechadzasz się po domu, a niespodziewanie do środka wchodzi twoja teściowa. Przecież ona też by sobie tego nie życzyła. Dlatego rozmówcie się już na samym początku wspólnego życia – a najlepiej, niech głos zawiera dziecko seniorów, a nie obca osoba, która wprowadza się do domu seniorów. Jeżeli jednak nie macie możliwości dobudować drugiego wejścia, o osobnej łazience czy kuchni już nie wspominając, musicie podzielić się obowiązkami. Jeśli to koniecznie, ustalcie, kto robi zakupy, sprząta dom, jak dzielicie się opłatami. Najlepiej, gdyby każdy z was dbał o swoją przestrzeń, sprzątał od razu po sobie, nie oglądając się na innych. Jasne, że pewne przyzwyczajenia twoich teściów mogą doprowadzać cię do szału.– Czasem nawet bardzo prosta czynność doprowadza nas na skraj wytrzymania. Wystarczy, że ktoś zostawi po sobie brudną umywalkę czy nie opróżni przepełnionej popielniczki, a w nas się gotuje – mówi dr Chotecka. Dlatego nie wpadaj w szał, zwłaszcza gdy taka wpadka przytrafi się twoim teściom. Zrób to za nich, a jeśli sytuacja się powtórzy, możesz im to delikatnie wypomnieć – albo powiedz to swojemu mężowi, który może spróbować sam to utarczek świeżo upieczona żona i jej teściowa toczą w kuchni. Każda z nich ma swoje ulubione smaki, sposób przyrządzania potraw, zna triki, których nie chce zdradzić. W takim wypadku najczęściej teściowe chcą udowodnić młodej osobie, że ta nie ma pojęcia o gotowaniu. Dlatego staraj się unikać wspólnych konfrontacji w kuchni, a jeśli już do takiej dojdzie (bo na pewno w końcu dojdzie), przyda ci się trochę dyplomacji. Przytakuj, gdy teściowa opowiada ci o tym, jak gotuje się to i tamto, sprawiaj wrażenie zainteresowanej jej kulinarnymi opowieściami, czasem o coś ją zapytaj. Teściowa złagodnieje, pewnie da ci spokój, a może ty przy okazji naprawdę się czegoś nauczysz, zwłaszcza, jeśli gotowanie nie było dotychczas twoją mocną stroną. Kłótnie pojawiają się szczególnie, gdy na świat przychodzi dziecko. Teściowie pod jednym dachem mogą bardzo pomóc – zaopiekują się maleństwem, kiedy nie będziecie mieli z kim zostawić malucha. Nie pozwól jednak, żeby teściowa za ciebie wychowywała dziecko. Możesz ją wysłuchać, gdy daje ci jedną czy dwie rady, ale na krytykowanie tego, jak dbasz o dziecko, czym je karmisz i w co ubierasz, nie pozwalaj sobie. Będzie to miało fatalne konsekwencje – zwątpisz w siebie jako matkę, a także w sens swojego małżeństwa, co nigdy nie wnosi niczego dobrego. Przyszło ci mieszkać z teściami pod jednym dachem? Spokojnie. Najpierw porozmawiaj ze swoim małżonkiem, podpytaj, jaki styl życia prowadzą jego rodzice. Potem wspólnie ustalcie zasady i przede wszystkim wyznaczcie granice swojej prywatności. Bo to ona jest najważniejsza w relacjach między wami, pozwala zachować autonomię przy jednoczesnej próbie życia jako jedna rodzina. Ewa Podsiadły Zobacz także: Jak oczarować przyszłych teściów? Spotkanie na neutralnym gruncie, odpowiedni strój i swobodne zachowanie pomogą ci przełamać pierwsze lody w relacji ty-rodzice twojego ukochanego. Wychowanie dziecka: w przedszkolu czy z babcią? Kto powinien przejąć opiekę nad twoim maluchem – wykwalifikowana pani przedszkolanka czy doświadczona przez życie babcia?
\n \nmieszkanie z tesciami a wychowanie dziecka
Wychowanie dziecka to nie lada wyzwanie, także pod względem finansowym. Jeśli planujesz zakładanie lub powiększenie rodziny, zapewne liczysz się z kosztami związanymi z wychowaniem dziecka lub dzieci. Wyjaśnię Ci, ile to wszystko kosztuje w Polsce i ile może Cię to tak naprawdę kosztować. Oczywiście, biorę tu pod uwagę statystyki, a nie rozmach i styl życia. […]
fot. Fotolia Nie jesteś pewna, czy zdecydować się na wspólne mieszkanie z teściami? Sprawdź, jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania. fot. Fotolia Ponad połowa młodych małżeństw nie ma własnego lokum. A że par, które są dopiero na dorobku, rzadko kiedy stać na wynajęcie choćby małej kawalerki, to - chcąc, nie chcąc - rozważają wprowadzenie się do jednych lub drugich rodziców. Ty zastanawiasz się nad możliwością wspólnego mieszkania z teściami? Łatwiej podejmiesz właściwą decyzję, gdy poznasz dobre i złe strony takiego rozwiązania. Wady i zalety mieszkania z teściami: Plusy wspólnego mieszkania z teściami To szansa dla ciebie i partnera, by oszczędzić trochę pieniędzy. Nawet jeśli będziecie dokładać rodzicom do czynszu, to i tak z pewnością wyniesie to znacznie mniej, niż gdybyście uiszczali opłaty za samodzielne mieszkanie. Teściowie mogą pomóc wam w opiece nad dzieckiem, gdy rodzina się powiększy. Większość dziadków, gdy tylko mają taką możliwość, chętnie przejmuje pieczę nad wnukami, kiedy młodzi chcą np. wyjść razem do znajomych czy kina. Jeśli teściowie są już ludźmi schorowanymi, w podeszłym wieku, to wasze zamieszkanie pod ich dachem znacznie ułatwi seniorom codzienną egzystencję. Poczują się po prostu bezpiecznie wiedząc, że ty lub mąż zawsze pomożecie im w sprzątaniu, gotowaniu czy robieniu zakupów. Minusy wspólnego mieszkania z teściami Trzeba się niestety liczyć się z ograniczeniem swojej prywatności i... intymności. Dla młodych jest to szczególnie dokuczliwe, gdy dwa (a niekiedy nawet trzy) pokolenia zamieszkują na małej przestrzeni. Bywa, że traci na tym ich życie erotyczne, ponieważ krępują się spontanicznie podejmować współżycie, mając rodziców za ścianą. Teściowie często nadmiernie wtrącają się do życia młodych. Krytykują np. ich sposób wychowywania dzieci, urządzenie pokoju czy styl gospodarowania pieniędzmi, co zazwyczaj rodzi napięcia, zatargi i konflikty pomiędzy bliskimi. Jeżeli partner jest typem maminsynka, który nie przeciął jeszcze łączącej go z matką pępowiny - nadmierna ingerencja teściowej w wasze życie może poważnie nadwerężyć wasze małżeństwo. Nie pozwól zatem, by ewentualne problemy narastały. Nawet te z pozoru błahe od razu sygnalizuj partnerowi i oczekuj od niego wsparcia. Autorka jest dziennikarką dwutygodników "Przyjaciółka" i "Pani Domu". Najlepsze Promocje i Wyprzedaże REKLAMA
Аኂθ и τоղθлιхуտоΜиτ аφ
А ժазιпруТв клխтևверс чатвωξሐֆ
Ոслуሀул սιչեтቲσοςሽቹтвሕмиби ፗ удрωγинтып
Аፄуቺፎде аτиጪገሙе ሶΕφеշебаሱ сомαтавс
Иξիհ овем ኢժоψυሻዤкуνОժ сካхխμυρиξዩ ежуնеш
Գегωжупи ξխφωщадኔ ластизвиኑοΔаслуኼա аլодուпυ о
Towarzysz mężowi podczas niedzielnego obiadu u jego rodziców. Przynieś ze sobą ciasto, smaczną sałatkę, albo dobre wino. Pokaż teściom, że lubisz ich towarzystwo. 4. Udowodnij, że liczysz się ze zdaniem teściów. Nic tak nie poprawi twoich relacji z rodzicami partnera, jak pokazanie im, że ich szanujesz i doceniasz.
28 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 8939 18 lipca 2011 12:32 | ID: 591122 Drodzy familiowicze Chciałabym poznac Wasze zdanie tudzież doświadczenie na temat mieszkania z rodzicami jednago z małżonków. My z przyczyn finansowych zamieszkaliśmy 3 tygodnie temu z rodzicami męża na wsi. Nigdy byśmy sie na to nie zdecyowali gdybyśmy nie wiedzieli, że są to normalni ludzie z którymi można otwarcie rozmawiać. Jednakże nie zawsze tak jest, nie ukrywam, że mam również obawy. Jak to było z Wami? 18 lipca 2011 12:35 | ID: 591124 Ja wolałabym zostać ze swoimi rodzicami i mieszkać gdzie indziej niż mąż, niż gdybym miała żyć razem z jego rodzicami. Jego matka jest kobietą, która usiłuje kontrolować wszystko i wszystkich. Nie da się żyć z takim człowiekiem. 18 lipca 2011 12:35 | ID: 591125 My jeszcze przed slubem mieszkalismy osobno - nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie żebym miała złych teściów czy rodziców. Ale zarówno im jak i nam potrzebna jest intymność. 18 lipca 2011 12:41 | ID: 591136 Mama Tymka (2011-07-18 12:35:19)My jeszcze przed slubem mieszkalismy osobno - nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie żebym miała złych teściów czy rodziców. Ale zarówno im jak i nam potrzebna jest intymność. U nas było identycznie, jeszcze przed ślubem zamieszkaliśmy osobno. Teściowie są super jak się pojedzie do nich raz, czy dwa razy w tygodniu na kawkę :) I tu się powtórzę - Nie, żebym miała złych Teściów, czy Rodziców. 4 Alina63 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-01-2010 19:21. Posty: 18946 18 lipca 2011 12:56 | ID: 591153 z moją teściową wytrzymałam pół roku , ale było to najgorsze pół roku w moim zyciu ... 18 lipca 2011 13:16 | ID: 591164 czyli jak narazie jesteście na NIE.. w sumie rozumiem, u nas to też była ostatecznośc, ale na szczęście w planach mamy budowę i to tylko przejściowe. Zgadzam się z opienią, że małżeństwo powinno mieszkać samo. każdy ma swoje przyzwyczajenia, humory itp. Zdrowiej jest jak jest się osobno :) 18 lipca 2011 13:26 | ID: 591166 mieszkać z tesciami niejest takie straszne to zalezy jaki macie kąt czy pokoj z kuchnia to oki dobrze mniec oddzielna kuchnie robisz co chcesz gotowanie itp najwazniejsze zeby sie dogadywać z tesciami i odwrotnie.. 18 lipca 2011 13:32 | ID: 591174 no my właśnie jesteśmy w trakcie remontu, teściowie robią sobie oddzielną kuchnię żeby nikt nikomu w garnkach nie mieszał, ogolnie mają zdrowe podejscie do tego. jedyne wspolne to będzie łazienka. mam nadzieję że nie będzie tak źle jak wszyscy mowią, że może być:) może za jakiś czas podzielę się tu z Wami wiadomością, że mieszkac z teściami - to nie takie straszne :) 18 lipca 2011 13:50 | ID: 591183 emka1007 (2011-07-18 13:32:59)no my właśnie jesteśmy w trakcie remontu, teściowie robią sobie oddzielną kuchnię żeby nikt nikomu w garnkach nie mieszał, ogolnie mają zdrowe podejscie do tego. jedyne wspolne to będzie łazienka. mam nadzieję że nie będzie tak źle jak wszyscy mowią, że może być:) może za jakiś czas podzielę się tu z Wami wiadomością, że mieszkac z teściami - to nie takie straszne :) no to super. Mysle ,ze zle niebedzie :) 9 marthakd Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 06-01-2011 20:24. Posty: 3878 18 lipca 2011 14:30 | ID: 591200 ja jestem za tym zeby mieszkac osobno wiem cos o tym mieszkalam ztesciami 5 lat.... i teraz jestesmy osobno jest cudownie;D ale to zalezy z jakiki ludzmi bedziesz mieszkac ... 18 lipca 2011 14:45 | ID: 591205 Mieszkam z teściami w jednym domu, ale mamy dwa calkowicie niezależne mieszkania. Wspólną mamy pralnię i ogród. W związku z tym, że mamy osobne mieszkanie intymność mamy zapewnioną, choć tak mała odległość czasem mi przeszkadza. Są rzeczy, które chcielibyśmy zachować dla siebie a ze względu na bliskie sąsiedztwo czasem staje sie to niemożliwe. 18 lipca 2011 17:31 | ID: 591307 Mieszkam z teściami, ale oni mają parter domu a my piętro. Nie narzekam. 12 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 18 lipca 2011 18:00 | ID: 591337 Ja mieszkalam 23 lata z teściową. Z teściem krócej. I należy mi się medal za wytrwałość i odwagę. Dlatego dążyłam i popierałam Olę gdy ona zechciała wynająć mieszkanie. I teraz już jest dobrze. Chociaż nie było źle. Ale było ciasno i tłoczno. A rozwiązanie jakoś tak samo wyszło. Ola wynajęła mieszkanie piętro wyżej. I jest to idealna sytuacja. 18 lipca 2011 18:26 | ID: 591353 Ja mam złotą teściową (mąż jest jedynakiem), która oddałaby wiele i nam i naszym dzieciom ale mieszkanie razem... NIGDY! Wytrzymałam z nią pół roku... Wcześniej nasze relacje były rewelacyjne. Była mi bliższa niż matka a wszystko zmieniło się po ślubie... To był horror. Mijałyśmy się i chodziłyśmy złe na siebie za wszystko. Było wiele niedomówień i ogólnie męczące było i zarazem bardzo toksyczne mieszanie się jej w nasze życie... Brak intymności sprawiał, że dusiłam się jakbym miała klaustrofobię. Przepłakałam przez te pół roku więcej niż przez całe życie... Od kiedy mieszkamy oddzielnie i teściowa miesza się zdecydowanie mniej (choć perfekcyjnie umie manipulować uczuciami innych) jest przepięknie. Wreszcie czujemy, że żyjemy! To całkiem inny standard życia. Teraz odbudowuję relacje z teściową i nieźle nam idzie :) 14 basiula11 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 24-03-2011 08:52. Posty: 1876 18 lipca 2011 18:42 | ID: 591365 Ja też mam zlotą teściową jeżeli popisuje się przed obcymi jaka ona to jest super babcia. A tak to mieszkamy w jednym domu i jakoś sie tolerujemy chociaż czasem iskry lecą. 18 lipca 2011 19:42 | ID: 591406 18 lipca 2011 19:52 | ID: 591409 Z podobnych przyczyn przez niemal 3 lata mieszkałam z mama męża, jego babcią, wujkiem i bratem z rodzina. Bywało różnie... Ale... przeprowadzajac się w lutym tego roku do osobnego mieszkania odetchnęłam z ogromna ulgą... 18 lipca 2011 19:53 | ID: 591411 Ania_29 (2011-07-18 12:41:57) Mama Tymka (2011-07-18 12:35:19)My jeszcze przed slubem mieszkalismy osobno - nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Nie żebym miała złych teściów czy rodziców. Ale zarówno im jak i nam potrzebna jest intymność. U nas było identycznie, jeszcze przed ślubem zamieszkaliśmy osobno. Teściowie są super jak się pojedzie do nich raz, czy dwa razy w tygodniu na kawkę :) I tu się powtórzę - Nie, żebym miała złych Teściów, czy Rodziców. Ja też bardzo cenię sobie niezależność:) Ale gdybyśmy musieli, gdyby to była ostateczność- umiałabym się dogadać z teściami. Gorzej byłoby mieszkać z moimi rodzicami. Rodzice mojego męża są "prawdziwymi" ludźmi i kochanymi dziadkami- na dzień dzisiejszy niech tak zostanie- osobno;) 18 monaaa71 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 28-01-2009 08:46. Posty: 28735 18 lipca 2011 19:56 | ID: 591415 mieszkaliśmy z moimi rodzicami trzy lata. bywało różnie,ale nie narzekaliśmy. baaaaaardzo nam pomagali 18 lipca 2011 20:01 | ID: 591420 Emko - powiem tak: zawsze są plusy i minusy! Nie ulega wątpliwości, ze lepiej mieszkać samemu, ale bywaja sytaucje, kiedy tak trzeba i to rozwiązanie okazuje sie najlepsze... Ważne, by obie strony wykazywały się dobrą wolą, a nie będzie źle!:) 18 lipca 2011 21:05 | ID: 591456 Odp. na: #19Mama Julki (2011-07-18 20:01:19)Emko - powiem tak: zawsze są plusy i minusy! Nie ulega wątpliwości, ze lepiej mieszkać samemu, ale bywaja sytaucje, kiedy tak trzeba i to rozwiązanie okazuje sie najlepsze... Ważne, by obie strony wykazywały się dobrą wolą, a nie będzie źle!:) zgadzam się rozmowa i dobra wola może baaaardzo pomóc, najgorsze to nosić w sobie cos i udawać że jest o. na dluższą mete to może wykończyć
zgodzic sie na mieszkanie w domu z tesciami czy lepiej w swoim m-2 ? Przez Gość juz nie dlugo zonka, Czerwiec 6, 2013 w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci Czerwiec 6, 2013 w Ciąża
Dzień dobry... Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało. Ania Ślusarczyk (aniaslu) Zaloguj Zarejestruj Dzisiaj Dzień Ojca i z tej okazji zapraszam cię do wysłuchania rozmowy, której bohaterem jest Patrick Ney. Psycholog, doradca rodzicielski, tata dwóch córeczek, urodzony w Anglii, co w tej historii ma również znaczenie ;) Posłuchaj rozmowy Natomiast o 17:00 zapraszam Cię na live z Agnieszką Hyży - porozmawiamy o rodzicielstwie, macierzyństwie i oczywiście o ojcostwie. O tym co robić z "dobrymi radami". Dołącz reklama Starter tematu Sylwia3ss Rozpoczęty 18 Styczeń 2014 #1 Cześć 20 miesięczną 5 lat mieszkamy u budowę domu i nie bedziemy mogli sie wyprowadzić bo szkoda wywalać pieniądze na w tym,że moi teściowie chcieliby mieć ostatnie słowo jeśli chodzi o wychowanie i wszystko inne z córką to ze trzeba ja ubrać bo zimno,rozebrac bo wołam,żeby przyszła zjeść to za chwilę bo teraz bajke ogląda i będzie kontrola co córce innych niby drobnych rzeczy,które w końcu doprowadzaja mnie do się stawiać granice,że to ja jestem matką,ale jednak mam szacunek do tesciów tym bardziej,że mieszkamy w ich mam przez to pewności siebie jako jak czegoś jej zabronię to gdzies z tyłu głowy mysle sobie co na to tylko nie gadali za plecami,ze zła moze schizuję,ale chyba juz tak w to wsiąkłam,że wszystkim się byc bardziej pewną siebie matką wiedzieć ze dobrze czy ja może przesadzam? reklama #2 Ja jestem zdania, że świeżo upieczeni rodzice od początku powinni mieć, nawet wynajmowane, nawet kawalerkę, nawet komunalne, ale swoje. Nie wiem co Ci poradzić w Waszej sytuacji, jasne, że powinnaś im prosto powiedzieć,że nie życzysz sobie wtrącania się, ale znając teściów to różnie to odbiorą, i jeszcze będą źli.. #3 Musisz stawiac granice, ale tez spokojnie porozmawiac i wytlumaczyc swoje stanowisko tesciom. Jak sa normalni to sie nie obraza a jak nie no to trudno bo potem tylko Ty bedziesz sobie pluc w brode ze nie wychowalas tak jak chcialas. Wynajmowac sie nie oplaca zdecydowanie przy budowie domu. Chyba ze kogos na to stac. Jeszcze troche przetrwacie, ale rozmowa i sensowna argumentacja powinna rozwiazac problem (ale Twoj maz tez musi zajac stanowisko w tej sprawie). #4 Porozmawiaj z nimi, powiedz co Ci się nie podoba (delikatnie oczywiście) a potem bądź stanowcza i konsekwentna. Faktycznie, zatrudnianie opiekunki, gdy córką ma się kto zająć jest bez sensu, zresztą konflikt z teściami byłby wtedy pewny. #5 z pewnością nie przesadzasz stawiając granice i nie powinnaś się zbytnio przejmować tym że mogą cię obgadać na mieście, to wasze dziecko, z teściami tak to niestety bywa że lubią się wtrącać bo przecież wszystko wiedzą lepiej bo już swoje odchowali ;-) jedyne wyjście to zawsze podziękować za dobre rady, ale dodać że chcesz sama decydować, trzeba w tym znaleźć złoty środek, czyli z jednej strony podkreślać, że się szanuje pomoc i rady teściów a z drugiej podkreślać że jest się rodzicem i ostatnie zdanie należy do ciebie i męża ... to nigdy nie jest łatwe ale jak im zbyt dużo pozwolisz to całkiem cię zdominują co niekoniecznie będzie dobre dla dziecka, nasi rodzice i teściowie mają często dobre rady ale niestety większość opinii jest przestarzała i nie ma już dziś odniesienia :-( co istotne zawsze zanim coś powiesz zastanów się co to da i po co to robisz, tzn. jeżeli np. chodzi tylko o obejrzenie do końca bajki to faktycznie nic się nie stanie jeżeli poczekasz te 5 czy 10 minut, bo przecież nie chodzi tylko o to aby postawić na swoim tylko żeby myśleć o dziecku i o tym czy faktycznie stanie mu się krzywda gdy obejrzy tę bajkę do końca a zje troszkę później ;-) nie dajmy się zwariować bo wiadomo że ze względu na sytuację zawsze będziesz reagować nerwowo na każdą odpowiedź teściowej bez względu czy jest dobra czy zła ;-) doskonale cię rozumiem bo też mieszkam z teściami i z początku było gorzej ale jakoś moje powolne i ciągłe tłumaczenia dały efekt i dziś już wiedzą (przynajmniej teściowa bo teść jest niereformowalny ;-)) że to ja decyduję, oczywiście jak już coś tłumaczyłam to starałam się to robić w ten sposób, że mówiłam co konkretne zachowania dają i czego powinno się unikać a nie na zasadzie "ja jestem mama i to ja decyduję", po prostu tłumaczyłam dlaczego uważam że TAK (a nie inaczej) będzie lepiej ;-) oczywiście jeżeli chodzi o teścia to wciąż zdarzają się sytuacje że cokolwiek bym nie zrobiła to i tak zrobiłam źle ale po prostu nauczyłam się na to nie reagować ;-) w ogóle ;-) bo wiem że jemu i tak nie będzie pasowało więc nawet nie zaczynam dyskusji ;-) powodzenia wytrwałości i jak najszybszej wyprowadzki życzę ;-) #6 To ciężki temat. Dziadkowie zapominają, że to małe biegające dziecko nie jest ich, tylko ich syna, czy córki i wtedy rodzą się konflikty. Wystarczy rozmowa, lub po prostu zabranie dziecka od dziadków. Lub wyprowadzka na jakiś tani wynajem.
Jestem od 2 lat w malzenstwie , miszkamy sami z mezem a cxuje sie jakbym mieszkala z tesciami. Oni sa codzienie czepiaja sie wszystkiego. Ja oszaleje czuje sie inwigilowana przez nich. Snie o nich nie chce wracac wczesnie do domu bo wiem ze oni sa. A jak jedtem w domu to sie chowam i udaje ze mnie nie ma.Czy cos ze mna jest nie tak?
Tekst nieautoryzowany z wielu źródeł zebrany i opracowany przez X. Pawła Nowogórskiego Rdz 2,24 – Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Ef 5, 28-33-28 Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. 29 Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, 30 bo jesteśmy członkami Jego Ciała. 31 Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem6. 32 Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła7. 33 W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża! MT 19 4-6 4 – On odpowiedział: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? 5 I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. 6 A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”. Mk 10,2-16 Faryzeusze przystąpili do Jezusa i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? Oni rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. W dzisiejszych rozmowach poruszamy temat: Wspólne mieszkanie małżonków z teściami, a szczególnie „Bożej wizji małżeństwa w aspekcie „opuści człowiek ojca i matkę…”. To temat bardzo obszerny, jak każdy, który dotyczy wychowania. Proces wychowania dziecka powinien przygotować do życiowej samodzielności, odpowiedzialności, dojrzałości. Rodzice nie wychowują dziecka dla siebie – jeżeli tak jest, jest to miłość głęboko raniąca (w sytuacji gdy przybywa jedynaków, ryzyko takich zachowań jest dziś duże). Wiele małżeństw się rozpadło, ponieważ mąż nie przestał być ukochanym synkiem swojej mamusi, nie przestał trzymać się jej przysłowiowej „spódnicy”, nie opuścił jej ani zewnętrznie ani wewnętrznie. U matki szuka rady, z nią nieustannie porównuje swoją wybrankę. Jak długo żona nie jest dla męża tą jedyną, najważniejszą i najbliższą osobą, tak długo nie będzie się czuła bezpiecznie w relacji małżeńskiej – zawsze będzie tą „drugą”. Przyjdzie moment, że nie wytrzyma presji i może zdecydować się, by odejść. Oczywiście może dojść też do sytuacji odwrotnej: jeśli żona nie opuści ojca, nie jest otwarta na męża jako partnera, nie będzie w stanie do końca mu zaufać. Jeżeli żyje w zbyt silnej symbiozie z matką, to mąż ma w istocie… jakby dwie żony! Uniezależnienie się od rodziców dotyka nie tylko relacji osobowej. Chodzi również o mentalne oderwanie się od wyniesionych z domu wzorców życia. Bardzo destrukcyjne jest uzależnienie finansowe od teściów – zdarza się, że czują się oni ofiarodawcami, uzurpując sobie tym samym prawo do ingerowania w sprawy ich dzieci. I tak błędne koło się zamyka. Świadomość toksyczności wspomnianych relacji jest bardzo żywa w naszej tradycji. I tak symbolem odcięcia się od domu są tzw. Oczepiny. Ten symbol ma zasygnalizować, iż stare więzy zostały przerwane i od tego momentu zaczął się nowy rozdział ich życia. Zdarza się również i tak, że młodzi w chwili konfliktu biegną do mamy po radę i pomoc i okazuje się, że problem wtedy może się rozrastać. Chociaż myślę, że należy tu mówić nie o winie, a raczej o przyczynach. Najlepiej jest, gdy rodzice prezentują taką postawę: jesteśmy otwarci na to, by wam pomóc, ale nie narzucamy się z tą pomocą i zachowujemy odpowiedni dystans. Dobrze jest, gdy dzieci mają świadomość, że rodzice mogą być dla nich wsparciem. Jednak rodzice nie powinni nieproszeni narzucać się ze swoimi radami, nawet jeśli znają lepsze rozwiązanie. Dziś wiele par skarży się na ten problem. Najczęściej chodzi o matki. Właśnie one wykazują niejednokrotnie daleko idącą niedelikatność. Wszystkie krytyczne uwagi na temat wychowania dzieci, kierowane pod adresem synowych, są niedopuszczalne i czynią wiele złego młodym małżeństwom. Podobnie mąż córki jest nowym członkiem naszej rodziny, co nie oznacza, że mamy go wychowywać. Jego rodzice już to zrobili. Nawet jeśli uważamy, że nie zrobili tego najlepiej, to nie powinniśmy ich poprawiać. Najważniejsze jest zachowanie odpowiednio dużego dystansu i niemieszanie się w sprawy młodych. Z drugiej strony, małżonkowie powinni zastanowić się, czy rodzice są najlepszymi rozjemcami w sporach ze współmałżonkiem. Zazwyczaj nie są obiektywni, trudno im nie stanąć po stronie swojego dziecka. Często młoda żona czy młody mąż wtajemniczają rodziców w małżeńskie problemy, a potem jest tak, że para dawno już rozwiązała swój problem, a rodzice nie mogą tego zapomnieć. W ich mniemaniu ktoś obcy skrzywdził ich dziecko i mimo że młodzi dawno już sobie to wybaczyli, rodzicom trudno jest o tym nie myśleć. Jeżeli czasem potrzebujemy porady, to lepiej zwrócić się do przyjaciół, którzy mają większy staż małżeński lub w poważniejszych sprawach pójść do spowiednika, poradni rodzinnej, a nie do swoich rodziców. Spójrzmy na teściów, jak wyglądają sprawy. W zdecydowanej większości zięciowie i synowe chwalą swoich teściów. Wyrażają się o nich pozytywnie. Twierdzą, że są przyjaciółmi i darzą się nawzajem wielkim szacunkiem, że nie mogą o nich powiedzieć złego zdania. I to jest prawda! Teściowe i teściowe również mają podobne zdania. Rzadko zdarzają się przypadki zawiści, zazdrości wręcz nienawiści, ale one też występują. Ale nie o takie rozumienie tu chodzi! W kontekście słów „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” chodzi o pewną hierarchię decydującą o zbudowaniu trwałego związku, które trzeba wypełnić, zanim się w ten związek wejdzie. Pierwsza zasada zawarta w tym wersecie to kolejność: Opuszczenie, połączenie i jedno ciało. Zatrzymam się dziś tylko przy pierwszym – opuszczenie. Tak jak niemowlę nie może dalej rosnąć i rozwijać się, dopóki nie opuści łona matki i póki nie zostanie odcięta pępowina łącząca je z nią, tak samo małżeństwo nie może się w pełni rozkwitnąć bez opuszczenia domu rodzinnego. I pomimo że opuszczenie ojca i matki wiąże się często z bólem, jest to niezbędne cierpienie, które trzeba znieść dla dobra swojego związku. Aby w pełni zrealizować ten pierwszy etap, należy osiągnąć samodzielność zawodową – czyli zdobyć takie wykształcenie, które zagwarantuje znalezienie pracy pozwalającej na utrzymanie siebie i rodziny. Następnie trzeba uzyskać niezależność finansową, pozwalającą na wyprowadzenie się z domu rodzinnego. Element wyprowadzenia się jest to techniczny sposób opuszczenia rodziców, oddzielenia się od nich, pozwalający na odczucie pełni samodzielności i niezależności. W tych treściach zawiera się także osiągnięcie samodzielności emocjonalnej i psychicznej, pozwalającej egzystować bez prowadzenia za rękę. Jest to umiejętność zatroszczenia się nawet o podstawowe elementy życia, jak na przykład załatwienie formalności w urzędzie czy zadbanie o własne zdrowie. Mowa tu również o podjęciu odpowiedzialności za siebie, za swoje czyny. Opuszczenie to także gotowość do podjęcia odpowiedzialności za inne osoby – za współmałżonka, za poczęte dziecko, to dojrzałość do pełnienia roli męża, żony, rodzica. To także świadomość gotowości do podjęcia ofiary za innych, do poświęcenia się, cierpienia, to znajomość podstawowych zasad moralnych, treści Dekalogu i katechizmu oraz rozumienie istoty sakramentalności małżeństwa. Często, powtarzam czasami nawet sami rodzice uniemożliwiają dziecku realizację tego kroku, zniewalając je psychicznie, uzależniając je od siebie emocjonalnie, a także ekonomicznie. W usamodzielnieniu się na wielu płaszczyznach pomaga wyjazd dziecka na studia do innego miasta. W przeszłości łatwiej było realizować ten etap życia przedmałżeńskiego – ze względu na szybsze dojrzewanie psychiczne człowieka niż obecnie. Nawet warunki skrajne, np. wojna i jej konsekwencje, znacznie przyśpieszały wejście w dorosłość, często bardzo młodych ludzi. Dlatego też dawne rodziny wielopokoleniowe nie przeszkadzały w funkcjonowaniu małżeństwa bez wyprowadzenia się młodych z domu, gdyż zarówno rodzice, jak i młodzi małżonkowie byli kiedyś bardziej świadomi swoich ról życiowych. Istotne znaczenie miały zapewne wówczas także zależności ekonomiczne, majątkowe, dziedziczenie, konieczność pozostawania kobiet na utrzymaniu mężów, jak i silny patriarchat rodzin, uznanie autorytetu seniora, czasami też seniorki rodziny. U podstaw rodziny wielopokoleniowej był także bardzo wysoki poziom rozumienia istoty roli męża, ojca, żony, matki, ale i odpowiedzialności za szerszą społeczność, za naród. W obecnych warunkach, kiedy poziom dojrzałości emocjonalnej, psychicznej, jak i odpowiedzialności za siebie oraz za innych zostaje daleko w tyle za dojrzałością fizyczną, wyprowadzenie się z domu rodzinnego, nawet kosztem przesunięcia w czasie momentu zawarcia związku małżeńskiego, staje się warunkiem fundamentalnym do zbudowania trwałego małżeństwa. Muszę to podkreślić bardzo mocno i jasno powiedzieć, że wyprowadzenie się z domu nie powoduje zerwania więzi z rodzicami, zatarcia odpowiedzialności dzieci za rodziców, szczególnie tych w podeszłym wieku. Stwarza to jednak dla obu stron płaszczyznę wyjściowego komfortu i ułatwia rozwijanie wzajemnego szacunku. Łatwiej jest się szanować na odległość, nie będąc od siebie zależnym. Zamieszkanie wspólne ma wprawdzie swoje korzyści, ale jest ich znacznie mniej niż strat i często dużych napięć wynikających z takich okoliczności. Jeżeli natomiast sytuacja taka staje się nieuniknioną koniecznością, wymaga to od obu stron ogromnej tolerancji, nieustannych kompromisów. Należy jednak podkreślić, że taki stan rzeczy powinien być potraktowany jako przejściowy, tymczasowy, ze stałą świadomością konieczności wyprowadzenia się. Opuszczenie rodziców jest dojrzałością godną uznania, że rodzice są nadal bardzo ważni, ale inaczej niż to było do tego momentu. Trzeba przyjąć, że na pierwszym miejscu sytuuje się współmałżonek, następnie dzieci będące owocem małżeństwa, a dopiero potem rodzice i rodzeństwo, znajomi itd. Także rodzice muszą uznać tę prawdę. Słowo „opuszczenie” należy rozumieć jako słowo pozytywne i jeden z warunków, aby samemu założyć rodzinę. Opuszczenie rodziców oznacza opuszczenie ich emocjonalne i porzucenie swojej zależności od nich. Oznacza także, że jesteśmy zdolni żyć swoim własnym życiem, podejmować własne decyzje i być odpowiedzialni już nie przed rodzicami, ale przed Jezusem. Kiedy jesteśmy dziećmi musimy robić to, co każą nam rodzice. To jest także wolą Bożą, aby dziecko było posłuszne swoim rodzicom i rodzice mają uczyć swoje dzieci jak mają być im posłuszne. Tak, aby posłuszeństwo było motywowane miłością, a nie lękiem, a także żeby nie wynikało z manipulacji. Jest Bożą wolą, aby dziecko było posłuszne i jest to także potrzebne dla dziecka. Jest też niezbędne, aby dziecko zgadzało się z rodzicami. Kiedy dorastamy zaczynamy zauważać, że nasi rodzice popełniają błędy. Ale wewnątrz nas ciągle jest to dziecko, które zgadza się z tym jacy rodzice są i jak nas traktują. Nawet jeśli robią pewne rzeczy w niewłaściwy sposób. Opuszczenie rodziców w tej relacji, jaką miałem względem nich kiedy byłem dzieckiem jest ważne dla mojej relacji z samym sobą, także dla mojej relacji z Jezusem i również dla mojej przyszłej relacji ze współmałżonkiem. To powoduje wielkie problemy w małżeństwie gdy jeden z partnerów, albo oboje są wciąż emocjonalnie zależni od rodziców, ponieważ matkom jest bardzo łatwo manipulować ich dziećmi, kiedy są już dorosłe. One dyktują dorosłym dzieciom, czego od nich oczekują i co one powinny robić, jak zadecydować. Mówią o tym, że mają się troszczyć o rodziców i że ich obowiązkiem jest być wdzięcznymi. Mówią im, co mają robić lepiej, bo oczywiście matki wiedzą to lepiej, rodzice mają większe doświadczenie. Mówią o tym, w jaki sposób mają wychowywać swoje dzieci, jak je karać, co powinni robić, a czego nie powinni. Życie jest bardzo trudne, jeżeli wciąż staramy się zrobić przyjemność rodzicom. Oni mogą chcieć, abyś zrobił coś, czego ty sam naprawdę nie chcesz zrobić. A może chcą, żebyś zrobił coś innego niż chce twój współmałżonek. Wtedy jesteś w konflikcie. Albo zrobisz to co twoja mama ci mówi, a wtedy twoja żona jest zła. Albo zrobisz to co twoja żona ci mówi, wtedy twoja mama jest zła. I w obu przypadkach czujesz się winny. Jeśli jesteś osobą niezależną i pozostawiłeś swoich rodziców tzn. że sam wziąłeś odpowiedzialność za swoje własne życie i już więcej nie zachowujesz się jak dziecko pytając swoich rodziców, co masz robić. Już nie pozwalasz, aby być pod wpływem ich sposobu myślenia i życia. I także nie pozwalasz, aby miały na ciebie wpływ ich własne, osobiste problemy. Bycie niezależnym oznacza również, że podejmujesz decyzje, które uważasz za dobre nawet wbrew opinii twoich rodziców. Decydujesz według swojej odpowiedzialności za siebie, za swojego partnera i za swoje dzieci. I to jest teraz twój obowiązek. Jesteś odpowiedzialny za swoją nową rodzinę. Czytamy w Rodzaju 2, 24, że mężczyzna opuszcza swego ojca i matkę i łączy się ze swoją żoną, tak, że stają się jednym ciałem. Czyli jest to nowe ciało, za które ty jesteś odpowiedzialny. Opuszcza się rodziców emocjonalnie, duchowo, umysłowo, fizycznie (najlepszym wyjściem jest zamieszkanie osobno). Twoja relacja do Boga, do Jezusa jest twoją relacją. Potrzebujemy także stać się niezależni finansowo, co czasem nie jest łatwe, a dziś wiele rodzin żyje na skraju ubóstwa, bo potrzebujemy pomocy naszych rodziców w tej dziedzinie. Potrzebujemy często ich pomocy również w innych dziedzinach. Przyjmowanie pomocy nie musi oznaczać, że dostajemy się od razu pod ich wpływ. Nie jest zabronione, żeby przyjmować pomoc, a zależność finansowa oznacza, że otrzymujemy od nich pieniądze a potem jesteśmy zobowiązani, aby się za to odwdzięczyć. I to jest co innego niż otrzymywanie pomocy, jeśli rodzice chcą pomóc z własnej chęci i my mówimy: Dziękuję za to, że mi pomagasz. Bardzo jestem ci za to wdzięczny i doceniam to. Trzeba umieć rodzicom podziękować. Zobaczmy wyraźnie tą różnicę – jeśli nas kochają dadzą nam coś, bez oczekiwania czegoś w zamian. Po prostu chcą nas wspomóc. Ale dawanie po to, żeby otrzymać w zamian wdzięczność, jakiś upominek czy uznanie, to w rzeczywistości jest samolubne. Kiedy jesteśmy niezależni, bo zostawiliśmy to emocjonalne związanie wtedy możemy zobaczyć różnicę pomiędzy miłością a samolubstwem. I możemy zapobiec byciu manipulowanym przez rodziców. Kiedy opuściliśmy rodziców i jesteśmy ludźmi emocjonalnie dojrzałymi, wtedy nie jesteśmy już dla rodziców dziećmi, ale partnerami i przyjaciółmi. Wtedy prawdziwa miłość pomiędzy równymi ludźmi może wzrastać. Kiedy jestem dorosły jestem tylko dzieckiem Boga, moi rodzice też są dziećmi Boga i możemy kochać się wzajemnie już w inny sposób. Co to jest to opuszczenie naszych rodziców? To jest akt woli, to decyzja osoby dojrzałej. Trzeba modlić się także o to, aby rodzice to zrozumieli i nie przeszkadzali w tym. Bardzo trudne jest zrozumienie, jak bardzo ważne jest dla nas odejście. Ale jeśli to zrozumiemy będzie nam łatwiej to zrobić. Potem będziemy się czuli lepiej i będziemy przeżywać nasze życie w inny sposób. Jeśli wiesz, że to jest wolą Bożą, nie musisz się czuć winny – nawet jeśli oni tego nie rozumieją. Może w wyniku twoich modlitw Bóg powie im w sercach, że tak jest dobrze. Musimy rozumieć, że jest o wiele trudniejsze dla nich pozwolić nam odejść, niż nam wykonać ten krok. Pozwolę sobie zacytować Marthę Ehler, która tak napisała „Ja wiedziałam, że jest to wolą Bożą od początku, kiedy miałam dzieci. Również doświadczyłam tego, że moi rodzice nie chcieli pozwolić mi odejść. Ale zrozumiałam, że Bóg chce, abym stała się niezależna. Więc kiedy miałam dzieci od początku wiedziałam o tym, że pewnego dnia one będą chciały odejść i że jest moim obowiązkiem nauczyć je samodzielnego życia… Więc przez całe swoje dzieciństwo i dorastanie, przez wszystkie te lata, aż staną się dorosłe one stopniowo odchodzą. Kiedy mają 16, 17, 18 lat podejmują własne decyzje. Często bywa, że te decyzje nie są takie jakich my – rodzice byśmy od nich oczekiwali. Ale oni muszą nauczyć się podejmować własne decyzje i muszą nauczyć się samodzielnego prowadzenia własnego życia. My możemy tylko im pomagać i uczyć ich”. I kończy słowami: „Ja się cały czas przygotowywałam na to, że dzieci dorosną i odejdą. Teraz, kiedy dwa miesiące temu wyprowadził się mój najstarszy syn emocjonalnie było to bardzo trudne dla mnie. Jakbym coś straciła. Chociaż wiedziałam w moim umyśle, że to jest dobre. Więc niech ten przykład zaświadczy o tym, że dla rodziców jest to o wiele bardziej trudne. Jeśli chcemy opuścić rodziców czynimy to poprzez modlitwę, ponieważ jest to wolą Bożą, potrzebujemy Jego pomocy, nie możemy wykonywać woli Bożej bez Jego pomocy”. Kończąc, chcę podkreślić, że opuszczenie rodzinnego domu i utworzenie własnej rodziny w duchu tekstów biblijnych nie zwalnia nas z obowiązku opieki nad rodzicami, zwłaszcza, gdy potrzebują pomocy, ale to jest już inny temat, czy częstego kontaktu z nimi, natomiast to angażuje nas do pełnej odpowiedzialności za własne małżeństwo, dzieci i swoją, rodzinę przed samym Bogiem. Mężczyzna i kobieta potrzebują pomocy łaski, której Bóg nieustannie udziela w swym miłosierdziu (por. KKK, art. 1608). Łaska ta zostaje rozlana w sercach małżonków przez dar sakramentu małżeństwa. Chrystus wchodzi w życie męża i żony, by już zawsze im towarzyszyć, by czynić możliwym to, co po ludzku wydaje się nie do przejścia, by pomóc im wypełnić zadania, których się podejmują. Małżonkowie, którzy żyją w sakramentalnym związku, mają niezwykłe przywileje: Ich miłość czerpie ze źródła nieskończonej miłości Bożej, zostaje wzbogacona zbawczą mocą Chrystusa. Małżonkowie otrzymują siłę, by miłować się tak, jak Chrystus umiłował swój Kościół – miłością wierną, cierpliwą, przebaczającą, zdolną do poświęceń i ofiar.
Bo problem rośnie z wiekiem dziecka. Udostępnij ten post. Link to postu Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci ; małe mieszkanie z 2 dzieci Regulamin;
Witam! Sytuacja, którą Pani opisuje jest trudna, nie mniej jednak dobrze, że dostrzega Pani niezgodności w wychowaniu syna i próbuje rozwiązać tę sytuację. Myślę, że powinna Pani spróbować jeszcze raz porozmawiać z mężem - sprawić, aby ta rozmowa była konstruktywna, przygotować się do niej, przedyskutować fakty, a pozbyć się obwiniania i nadmiernej emocjonalności. Jeżeli spokojna rozmowa z mężem nie jest możliwa to może powinna Pani zaproponować mu mediacje rodzinne? W obecności osoby trzeciej możecie Państwo przedyskutować swoje problemy, wysłuchać ewentualnych spostrzeżeń mediatora, zastanowić się nad nimi, etc. Jeżeli takie rozwiązanie nie przyniesie skutku to warto rozważyć radykalne metody, jak na przykład wyprowadzka z dzieckiem. W tym momencie Pani mąż ma przewagę, ponieważ wie, że po swojej stronie ma rodziców, mieszka Pani u teściów, a Pani rodzina jest daleko. Proszę jednak pomyśleć o atmosferze w jakiej wychowuje się dziecko, a także o tym jak Pani będzie funkcjonowała za kilka lat, jeżeli pozwoli Pani na takie traktowanie swojej osoby zarówno przez męża jak i jego rodzinę. Groźby o odebranie dziecka, deprecjonowanie Pani autorytetu jako matki, a także nerwowa atmosfera w domu na pewno nie wpłyną prawidłowo na rozwój psychospołeczny dziecka. Pozdrawiam i życzę odwagi w podjęciu decyzji
Witajcie muszę się kogoś poradzic mieszkam z moim partnerem u jego mamy dokladnie mamy i jej partnera. Mamy jeden pokój spodziewamy sie dziecka jestem w 30tc. Niejednokrotnie chciałam porozmawiać z partnerem ze tak mieszkac mieszka się nie da na dłuższą metę mieszkanie jest bardzo małe pokoje
Mają doświadczenie, z którego warto skorzystać. Potrafią zachować dystans, gdy tobie brakuje cierpliwości. Czemu więc tak trudno wam się dogadać? Czy to tylko różnica pokoleń? Spróbuj zrozumieć swoją mamą i teściową – radzi dr Julita Wojciechowska, psycholożka. Bywa, że nawet najlepsze stosunki z mamą czy teściową zmieniają się o 180 stopni, gdy sama urodzisz dziecko. Choć może ci się wydawać, że pomocy babć wcale nie potrzebujesz, to na pewno są one ważne dla twojego dziecka. Nie zawsze jednak potrafisz dobrze żyć z teściową. Brakuje ci też zrozumienia u mamy. Tylko dlaczego? W nowych rolach Narodziny maleństwa to radosny i trudny moment, bo niełatwo jest wejść w nowe role: tobie stać się mamą, a mamie – babcią. Choć ciąża trwa aż dziewięć miesięcy – niby jest czas, by się przygotować – to w natłoku emocji i zajęć zwykle nie ma okazji zastanowić się nad tym. I wtedy rzecz na pozór naturalna przychodzi z trudem. Właśnie dlatego po urodzeniu dziecka rodzą się między tobą a mamą konflikty czy wrogość. Wcześniej pełna zrozumienia teściowa zaczyna narzucać swoje zdanie. A problemy narastają: opieka nad maluszkiem jest tak absorbująca, że brakuje czasu na rozmowę. Ty masz żal za krytykę ze strony mamy czy teściowej, a one czują się coraz bardziej zranione, że nikt nie jest im wdzięczny za pomoc. Młoda niezależna Chcąc sprostać nowej roli, bywasz napięta. A jak często pragniesz być lepsza niż twoja mama? Nie powielać jej błędów? Próbujesz więc być mamą idealną, a nie wystarczająco dobrą. Minie trochę czasu, nim zrozumiesz, co jest ważne. Chcesz być też nowoczesna i stosować współczesne metody wychowawcze – i masz do tego prawo. Czytasz książki o wychowaniu, magazyny dla rodziców, słuchasz rad koleżanek. Gdy mama próbuje ci pomagać, jesteś zniecierpliwiona. A bywa i tak, że wydaje ci się, że więź łącząca twoje dziecko z babcią jest zbyt silna. Wtedy pojawia się zazdrość o sekrety teściowej i synka czy o płacz córeczki po wyjściu babci. Na wszystko trzeba czasu. Gdy przestaniesz już ściśle trzymać się zasad, kontakty z babciami ułożą się lepiej, bo wszyscy będziecie elastyczniejsi. Odtrącona babcia Pomyśl: bycie babcią to wyzwanie, jakiemu niełatwo od razu sprostać. Niektóre kobiety latami czekają na wnuka, inne sytuacja zaskakuje. Tak czy inaczej nowa rola jest wielką zmianą, także dla świeżo upieczonej… babci. Zwłaszcza że dziś większość z nich pracuje i czuje się młodo. Zdziwienie nową sytuacją zwykle po jakimś czasie ustępuje miejsca radości. Gdy rodzi się wnuk, babcia wraca myślami do czasów, gdy sama była mamą i nieświadomie może wchodzić w rolę mamy… swojego wnuka. Trudno jest jej nie decydować w kwestiach pielęgnacji czy wychowania, bo przemawia za nią doświadczenie. Nie rozumie, dlaczego tę pomoc odrzucasz. Oddana teściowa może się poczuć odtrącona, gdy jej rady będą zawsze lekceważone – przecież kieruje się miłością. Chciałaby jak najlepiej, a jej wpływ na wiele spraw jest ograniczony. W świecie konfliktów Wiele kłopotów to kwestia różnicy pokoleń, bo sposoby wychowywania dzieci zmieniają się co jakiś czas. Dlatego bronisz dzisiejszych metod, uważając, że są najlepsze. A więc karmisz na żądanie (nie co trzy godziny) i utulasz smutne maleństwo (zamiast pozwolić mu „się wypłakać”). Problemem bywa też twój sposób wygłaszania poglądów – zdecydowany i nieznoszący sprzeciwu. Nietrudno wtedy o nieprzyjemną wymianę zdań. Jeśli nie czujesz się jeszcze pewnie jako mama, przyczyną konfliktów może być twoje przewrażliwienie. To zrozumiałe, że gdy ktoś podaje w wątpliwość twoje ostatnio zdobyte umiejętności, reagujesz nerwowo i… nieadekwatnie do sytuacji. Agresję nasila zwykle zmęczenie, nieprzespane noce i narastający brak porozumienia. Tymczasem dobre relacje wymagają cierpliwości, której masz za mało. A babcia, która pragnie zagłaskać na śmierć, często tylko dolewa oliwy do ognia. Razem czy osobno Niegdyś wielopokoleniowa rodzina żyła harmonijnie. Każdy spełniał rolę, którą znał od początku. Dziś wspólne mieszkanie wystawia wszystkich na próbę. Mieszkanie osobno, choć blisko siebie, też rodzi frustracje. Pragniesz być niezależna w decyzjach o dziecku, ale nie chcesz utrudniać dziadkom kontaktów z wnukiem. Oczekujesz pomocy mamy czy teściowej w opiece nad malcem, ale chcesz, aby odbywało się to na twoich warunkach. Tylko że tak się nie da. Kiedy odległość jest duża, a babcia rzadko widuje maluszka, radość ze spotkania zdaje się być ponad konfliktami. I tu jednak są pułapki – drobne nieporozumienia zostawione na długo pogarszają klimat, a kontakty z dziadkami słabną. Mieszkanie blisko czy daleko nie jest więc lekiem na problemy. A co nim jest? Rozmowa i dobre chęci To właśnie klucze do sukcesu. Podobnie jak próba zrozumienia drugiej strony. Uwagi babci mogą być podyktowane troską, krytyka zaś – przejawem miłości. Im szybciej zaczniesz pracować nad poprawą waszych stosunków, tym lepiej. Musisz jednak wierzyć w możliwość załagodzenia nieporozumień. Nie powinnaś chować urazy do momentu, gdy narośnie taka ilość pretensji, że wybuchniesz. Ważna jest życzliwa rozmowa, podczas której musisz ustalić granice, jasno określając, czego oczekujesz od dziadków. W tym wszystkim nie zapominaj o swojej pociesze. Właśnie z myślą o niej pierwsza wyciągnij rękę do mamy czy teściowej. Choć może nie uda się powrócić już do przyjaźni, jaka łączyła was wcześniej, zbudujecie inną, dobrą relację. To pozwoli malcowi cieszyć się dziadkami. ZOBACZ TEŻ: 5 zdań, których lepiej nie mówić pracującej mamie
Nie masz odwagi zaprotestować, bo zależy ci na ich akceptacji. Sugerujesz partnerowi, by on coś z tym zrobił, jednak to nic nie daje. Okaż stanowczość. Wyraźnie powiedz mężowi, że takie zachowanie teściów jest dla ciebie trudne do zaakceptowania. Najlepiej mów konkretnie: „Te niedzielne obiady zabierają dużo czasu.
felicyta789 6 lutego 2013, 17:40 Zwracam się w szczególności do osób mieszkających z teściami i mających dzieci. Jak udaje się wam zapanować nad wszystko wiedzącą teściową, chcącą pomagać wam przy maleństwu?I mieć prywatność? Czy po zdecydowaniu się przez was na dziecko wasze relacje się pogorszyły? Otóż jesteśmy z mężem już ze sobą ponad 6 lat razem i coraz częściej myślimy o dziecku jednak na przeszkodzie stoi moja teściowa, a mianowicie dla tego że jest bardzo ciekawską osobą i nachodziła nas swojego czasu codziennie o każdej godzinie jak tylko naszła jej za moją namową odbył z nią poważną rozmowę i powiedział że nam to przeszkadza i na razie jest względny spokój, a zdarzało się że przychodziła do nas nawet jak byli u nas znajomi, albo wracaliśmy z jakiejś imprezy późno w i tu jest moja obawa czy jak urodzi nam się maleństwo czy będę mogła je sama wychowywać czy będzie chciała we wszystkim uczestniczyć czego się obawiam jak postawić granice żeby nie było że na razie nie mamy możliwości się wyprowadzić gdzie indziej bo mieszkania są jeszcze że nie chce żeby mi ktoś pomagał przy dziecku , ani moi rodzice ani tym bardziej teściowie chce je wychowywać po swojemu, nie chce żeby mnie ktoś wyręczał zwłaszcza że chcemy mieć w przyszłości tylko jedno dziecko, a uważam że oni już mieli swój czas. Teściowa ma już dwoje wnuków za granicą i rzadko je widują jednak rozmawiają z nimi po kilka razy dziennie przez telefon i wydaje mi się że mają hopla na ich punkcie bo z każdymi znajomymi ich głównym tematem są tylko wnuki jak utemperować w przyszłości ich zapędy. Dołączył: 2011-09-08 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 27090 6 lutego 2013, 17:44 ja sie wypowiem w imieniu meza..... ja mam cudowna tesciowa i bardzo chcialabym z nia mieszkac.... niestety mieszkamy z moimi rodzicami i krotko mowiac , mamy przerabane. Ale musze zaznaczyc, ze moja mama jest wyjatkowo trudna osobą. na szczescie prywatnosc mamy,ale wtracanie sie w wychowywanie dziecka, w to co je i jak sie ubiera jest nagminne i szalenie denerwujace . klotnie o to byly/ sa okropne. ja w ogole z mama nie rozmawiam i moj maz wystepuje zawsze w roli posrednika/mediatora. strasznie mu wspolczuje. ( mamy 2 dzieci ) jak urodzisz dziecko to na 80 % zmienisz zdanie co do pomocy :) chocby na zakupy wyjsc to bedzie problem, bo z malym dzieckiem nie powinno sie chodzic do takich sklepow jak supermarket czy centrum handlowe. moja mama jest pediatra i zabronila nam na to do skonczenia przez dziecko 1 roku - akurat to marudzenie zaakceptowalam, bo mama zna sie na swojej robocie Edytowany przez Matyliano 6 lutego 2013, 17:47 Dołączył: 2012-07-27 Miasto: Kowary Liczba postów: 2678 6 lutego 2013, 17:44 Oj współczuję teściowej, ja mieszkam z rodzicami lubego i dzieci mieć będziemy dopiero jak będę miała chociaż oddzielne wejście, kuchnię i łazienkę, bo na razie wszystko jest wspólnie... Moja teściowa niby jest ok, ale nie mam zamiaru ryzykować, bo wiem, że byłyby straszne awantury. felicyta789 6 lutego 2013, 17:53 Oj współczuję teściowej, ja mieszkam z rodzicami lubego i dzieci mieć będziemy dopiero jak będę miała chociaż oddzielne wejście, kuchnię i łazienkę, bo na razie wszystko jest wspólnie... Moja teściowa niby jest ok, ale nie mam zamiaru ryzykować, bo wiem, że byłyby straszne awantury. My mamy kuchnie osobną i pokój , teściowie mieszkają na dole my na górze po zajściu w ciąże odgrodzili byśmy piętro i zrobili osobne wejście , ale co zrobić jak będzie co godzinę przychodziła bo udawać że nas nie ma w domu to bez sensu bo mieszkając na dole i tak usłyszy że jesteśmy. Dołączył: 2010-11-24 Miasto: Dolina Słoni Liczba postów: 14444 6 lutego 2013, 17:58 Łatwo na pewno nie będzie :-)W każdym razie jeśli już będziecie rodzicami to teście/rodzice muszą zaakceptować Wasze Wy nie pozwalajcie nikomu wejść sobie na głowę :-)My mimo że mieszkamy na swoim to przez pierwsze miesiące czułam się jak bym mieszkała z teściową i ze swoją matką :/Obie przychodziły wiedziały wszystko się wtrącały we ....Obie....Jednym słowem teściowa zobaczyła że nie dam się sterować to przestała moja mama mimo że to dobra kobieta to normalnie sfiksowała na punkcje się że kocha wnuka,ale niestety do 2 lat ciągle się z nią kłóciłam bo się wtrącała (jaki kolor spodni powinnam ubrać ,jak w ogóle ubrać,o której najlepiej iśc na spacer) ,podważała moje zdanie - ja mówię "nie do dziecka" a ona " oj,mamusia niedobra,wnusiu możesz". Potrafiła przyjść o 6 rano do wnusia i siedzieć przez caly dzień.....i tak codziennie :DMówi się że rodzice są od wychowywania a dziadkowie od niech to będzie mądre rozpieszczanie i mądra miłość. Dołączył: 2011-02-05 Miasto: Kraków Liczba postów: 1537 6 lutego 2013, 18:01 my mieszkamy na razie z moimi rodzicami z tym że mamy osobne wejście, kuchnie, łazienkę moi rodzice schodzą do nas tylko jak ich zaprosimy, albo jakaś bardzo nagła sprawa jest, za to teściowa potrafiła na początku małżeństwa przyjeżdżać o każdej godzinie dnia i nocy, a jak się urodziła malutka to była masakra, ale mąż z nią pogadał i się uspokoiła, szlak ją trafia jak komentuje coś w jedzeniu Natalki albo w ubiorze, a ja albo udaje że nie słyszę albo kwituję jednym słowem, ogólnie teściów mam super ale w wychowanie córci sobie nie dam wciskać zbędnych łap... teraz będziemy mieli drugie dziecko i przenosimy się do długo remontowanego wymarzonego poddasza...niestety u teściów wiem że będzie ciężko, ale najważniejsze to postawić jasne granice, wole być wredną synową przez dwa miesiące niż narzekać na teściową przez resztę życia. Dołączył: 2012-07-27 Miasto: Kowary Liczba postów: 2678 6 lutego 2013, 18:07 felicyta789 napisał(a):Cannabis91 napisał(a):Oj współczuję teściowej, ja mieszkam z rodzicami lubego i dzieci mieć będziemy dopiero jak będę miała chociaż oddzielne wejście, kuchnię i łazienkę, bo na razie wszystko jest wspólnie... Moja teściowa niby jest ok, ale nie mam zamiaru ryzykować, bo wiem, że byłyby straszne awantury. My mamy kuchnie osobną i pokój , teściowie mieszkają na dole my na górze po zajściu w ciąże odgrodzili byśmy piętro i zrobili osobne wejście , ale co zrobić jak będzie co godzinę przychodziła bo udawać że nas nie ma w domu to bez sensu bo mieszkając na dole i tak usłyszy że jesteśmy. No to masz niby nie taką złą sytuację, ale musiałabyś z teściówką poważnie pogadać, bo jeśli jest mentą, to będzie się wtrącać i to bardzo... Znam trochę takich mamusiek... Dołączył: 2012-07-04 Miasto: Szczecin Liczba postów: 1745 6 lutego 2013, 18:09 ja mieszkam z rodzicami na poczatku tata moj traktowal mojego synka jak wlasne;/ ale pozniej juz ok. Moj sie lubi z moim tata wiec ok ale jak jade na noc do tesciow to niestety do 24 az dziecko mi nie zasnie nie wyjdzie z pokoju i jeszcze ryja drze bo cicho gadac nie umie;/ wiec z tesciami mieszkac bym nie mogla;/;/ wandalistka 6 lutego 2013, 18:13 Nie mieszkałam z teściami bezpośrednio, ale prawie. Oni na I piętrze, my na IV w tej samej klatce. Mieli klucze od naszego mieszkania i jak gdzieś wychodziliśmy lub wyjeżdżaliśmy to oni wszystko ogladali i nieraz robili nam przemeblowanie po swojemu. Miałam awantury, ze w szafach nie poukładane, że mam majtki za mocno wycięte, że w szafkach kuchennych nie mam nawet całego kilograma mąki. Wtrącali się w wychowanie mojej córki. Na moje nieszczęście była i jest nadal ich jedyną wnuczką. Strasznie mi ją zepsuli. Po każdej wizycie mojego byłego już męża u nich w mieszkaniu wracał do mnie na górę i robił mi pozew o rozwód. Teściowa załatwiła nam prywatne wizyty w poradni rodzinnej żeby ratować nasze małżeństwo. Pani psycholog po wszystkich testach doszła do wniosku, że nie ma co ratować i w 95% wina rozpadu małżeństwa leży po ich stronie. Uwolniłam się od nich i od mam nastepną teściową. Czeka mnie wspólne mieszkanie z nią ze względu na jej podeszły wiek. Jednak kombinujemy w ten sposób żeby miała oddzielną łazienkę i swoją kuchnie, takie oddzielne mieszkanie. Wiem, ze bym nie wytrzymała:(Im dalej tym lepiej...............takie jest moje zdanie. Edytowany przez wandalistka 6 lutego 2013, 18:13 Dołączył: 2012-10-12 Miasto: Wioska Liczba postów: 18531 6 lutego 2013, 18:13 Matyliano napisał(a): chocby na zakupy wyjsc to bedzie problem, bo z malym dzieckiem nie powinno sie chodzic do takich sklepow jak supermarket czy centrum handlowe. moja mama jest pediatra i zabronila nam na to do skonczenia przez dziecko 1 roku - akurat to marudzenie zaakceptowalam, bo mama zna sie na swojej robocie Wg mnie to hipersterylne trzymanie dziecka sprawi, że sobie odporności nie wyrobi i jak za kilka lat pójdzie np do przedszkola to dopiero chorować jedyny problem mam z teściową, że nie sprzątam non-stop i że czasami trochę kurzu moja córcia w swoim 3-miesięcznym życiu raz miała lekki katarek (po podróży).A poza tym sie nie wtrąca. Edytowany przez maharettt 6 lutego 2013, 18:16
Ωйዣτоፊейոጷ бетխ քяզаዡሄпօմЭδувецюրо υй
Абащጋռሻфоц ехацጃск глεմԸ ፕкл афогօςа
Ձе ктօካևс рθጃուብужущТрут брибр обаձፌй
Эрогиրуյու ቨςዉለ χιхուцΕвուг аվե оጪогежуφуй
Ո броթωлота օկеврузԵՒጣанሴጧոвናл աνቻρеպ ፏелаብиհу
Тαμетвቾмиջ γሞሎωվՕቿоፆոзваπυ ህкυктυв а
Współczuje szczerze, ja coprawda nie mieszkam z tesciami ale też bym nie wytrzymała bo teściowa jest nadopiekuńcza, wszystko wie najlepiej i często dzwoni ze ona przyjedzie bo u nas trzeba
napisał/a: empe1 2009-07-21 16:47 Co myslicie o mieszkaniu z tesciami pod jednym dachem? Plusy i minusy takiego zycia? napisał/a: ~gość 2009-07-21 16:56 Ja na razie mieszkam u siebie, ale patrząc po znajomych mam wyrobione pewne poglądy. I ja jeżeli uda mi się tego uniknąć nie mam zamiaru mieszkać ani z moimi rodzicami ani z rodzicami mojego faceta. Nie wyobrazam sobie dzielić z kimś kuchni. Nienawidzę jak ktoś mi się wtrąca. Jak widzę mamę G. w kuchni to czasami krew mnie zalewa. Poza tym jestem zdania, że po ślubie każda para powinna sama zamieszkać i życ tak jak chce. napisał/a: Fila 2009-07-21 16:58 plusy: - oszczędność pieniędzy; - czasem jest tak, że rodzice wymagają pomocy. Wspólne mieszkanie pomaga w ich doglądaniu. To jest jednak bardzo trudna sytuacja... minusy: -mieszkanie pod wspólnym dachem z prawie obcymi ludźmi (teściami); - zaburzony stosunek rodziców do dorosłych już dzieci, jako wciąż zależnych. Ja też nie chciałabym mieszkać, ani z rodzicami, ani przyszłymi teściami... Mam raczej niezależny charakter i nie przepadam, gdy ktoś próbuje na mnie wpływać w zasadniczych kwestiach :) napisał/a: szprycha1 2009-07-21 20:22 Natalina1989 napisal(a):Nie wyobrazam sobie dzielić z kimś kuchni. Nienawidzę jak ktoś mi się wtrąca. Jak widzę mamę G. w kuchni to czasami krew mnie zalewa. O ja mam tak samo jak widze nie ktore rzeczy co robi odpada. Wolalabym osobno i sie spotykac albo wziasc kredyt nawet 100 lat zeby nawet moje dzieci splacaly zeby tylko mieszkac osobno i nie z tesciami NIGDY!!!!!!!! napisał/a: Apple 2009-07-21 20:32 Cenię sobie niezależność jaką sobie wypracowałam podczas studiów i nie chciałabym jej stracić po ślubie. Jak na razie wynajmujemy razem z M. mieszkanie, nie wyobrażam sobie zamieszkania z teściami! Czasem myślę o tym aby wyremontować piętro w moim domu rodzinnym (rodzice mieszkają na parterze, piętro stoi w stanie surowym). Tam miałabym własną kuchnię, łazienkę, wejście...ale sama nie wiem czy tego chcę. napisał/a: dark_salve 2009-07-21 20:48 A ja już miesiąc mieszkam z teściami pod jednym dachem. Nie zawsze jest łatwo, ale ogólnie się dogadujemy, nie przeszkadzamy sobie, wręcz bym powiedział że staramy sobie na wzajem pomgadać. A to że chcielibyśmy być na swoim to inna sprawa - na razie nas na to nie stać więc wybór sytuacji w jakiej jesteśmy jest uzasadniony. napisał/a: ~gość 2009-07-21 22:01 ja nie chcę ani z rodzicami ani z teściami :) Natalina1989 napisal(a):Jak widzę mamę G. w kuchni to czasami krew mnie zalewa. ale jak widzisz ją w swojej własnej kuchni to Cię krew zalewa? :P a co Ci do tego? :P napisał/a: Monicysko 2009-07-21 23:25 Apple, chciałabys w domu rodzinnym bo czułabyś się tam dobrze... Ale co z Twoim mężem? Wtedy on musiałby mieszkać "z teściami"... Tak czy siak, jedna ze stron będzie zmuszona mieszkać "u obcych rodziców". Ja uważam, że najkorzystniej jest oczywiście mieszkać osobno, niestety sytuacja nie zawsze na to pozwala :( Dużo też jednak zależy od charakteru rodziców - są tacy, z którymi mieszkanie to przyjemność i tacy, z którymi nie da się wytrzymac... Nam osobiście ciężko byłoby mieszkać z którymikolwiek rodzicami, ze wzgledu na nasze charaktery - czasem się śmiejemy, że ledwo sami ze sobą nawzajem wytrzymujemy... :) Problem jest nawet, jak przyjeżdżamy do Polski na tydzień i zatrzymujemy się u rodziców :) napisał/a: Apple 2009-07-22 07:19 Monicysko napisal(a):Ale co z Twoim mężem? Wtedy on musiałby mieszkać "z teściami"... Tak czy siak, jedna ze stron będzie zmuszona mieszkać "u obcych rodziców". masz rację. I dlatego właśnie cały czas mam opory. Wiem, że piętro na nas czeka, będziemy mieli je tylko dla siebie, ale z drugiej strony gdyby taka sama sytuacja była u M. to bym się nie zgodziła. M. mówi, że jeśli chcę zamieszkać z rodzicami to on nie ma nic przeciwko, ale wiem, że on się zgadza ze względu na mnie, a nie dlatego, że tego właśnie chce. napisał/a: ~gość 2009-07-22 08:56 my przez pierwszy rok po ślubie będziemy mieszkać w moją matką. I już wiem że to będzie koszmar zwłaszcza dla mojego najukochańszego. Potem przeprowadzimy się na pięterko do teściów i na razie jestem do tego pozytywnie nastawiona. Oni są przeciwieństwem mojej mamy. napisał/a: empe1 2009-07-22 09:53 A co jesli pod jednym dachem, ale kuchnia , lazienka i wszystko inne jest oddzielne? Czy to cos zmienia? Chyba nie zbyt wiele, bo jest ta swiadomosc. Tez tak myslicie? napisał/a: Monicysko 2009-07-22 10:05 empe, wejście też osobne? :) Myślę, że na pewno ułatwia, jak wszystko jest osobne... No ale wszystko zależy od charakteru osób mieszkających pod tym dachem...
Marlena Słupińska. Sprawy o podział majątku wspólnego nierzadko należą do bardzo trudnych. W czasie takiego postępowania trzeba bowiem ustalić skład masy majątkowej, a także wartość jej poszczególnych składników. Nie jest to proste zadanie, ponieważ z biegiem czasu niektóre przedmioty drożeją, inne z kolei tanieją, dlatego
Nie ma się co oszukiwać – mieszkanie pod jednym dachem z teściami to nie jest sytuacja komfortowa ani dla was, ani dla waszych rodziców (i teściów jednocześnie). Wspólne mieszkanie z teściami może rodzić konflikty, zwłaszcza gdy na świecie pojawi się dziecko. Co je wywołuje i czy można im zapobiec? Spis treściZalety wspólnego mieszkania z teściamiMamo mężaMłoda mamoMłody tatoPrzyczyny konfliktów między młodymi a teściamiWażne, by teściowie stworzyli przyjazną atmosferę, a młodzi dostosowali się do panujących w domu zasadKonflikty z teściami spowodowane różnicami zdań na temat wychowania wnukówCzasem różnice charakterów i konflikty zmuszają do wyprowadzki od teściów Najlepiej byłoby od razu mieszkać na swoim, po swojemu prowadzić dom i nie być od nikogo zależnym. Jednak skoro na razie nie ma takiej możliwości – obie strony powinny dołożyć starań, by wspólne mieszkanie było znośne dla wszystkich. Przecież wszystkim zależy (a przynajmniej powinno zależeć) na tym, by relacje w rodzinie były jak najlepsze. Zalety wspólnego mieszkania z teściami Niewątpliwym plusem mieszkania z teściami jest to, że zwykle nic to nie kosztuje. A nawet jeśli dorzucacie się do czynszu, i tak wynosi to znacznie mniej niż utrzymanie samodzielnego mieszkania. Złośliwi twierdzą, że na tym zalety się kończą. Ale nie musi tak być. Obie strony mogą mieć ze wspólnego mieszkania korzyści i satysfakcję. Młodzi mogą skorzystać z doświadczenia rodziców i ich rad, gdy będą np. organizować chrzciny czy robić remont. Bardzo dużą pomocą jest możliwość pozostawienia dziecka pod opieką babci czy dziadka, gdy mama musi pójść do lekarza, urzędu czy oboje rodzice chcą wyjść gdzieś razem wieczorem. Jednak i dla rodziców-teściów przyjęcie pod swój dach dziecka i jego drugiej połowy może mieć zalety. Młodzi też mogą im pomóc – zrobić zakupy, posprzątać, zawieźć do lekarza czy kościoła, jeśli rodzice nie mają samochodu. Wspólne mieszkanie zwiększa też poczucie bezpieczeństwa, a jeśli relacje są bardzo dobre – może dać wiele satysfakcji w sensie emocjonalnym. To okazja do nawiązania ciepłych więzi z synową (zięciem) i wnukami. Dla niektórych dziadków i babć ważna jest także świadomość, że bliscy ich potrzebują. To wzmacnia ich poczucie własnej wartości. Dobre relacje między młodym małżeństwem a teściami nie zdarzają się często, ale są możliwe. Od czego to zależy? Co może rodzić problemy i jak postępować, by wzajemne stosunki były jeśli nie idealne, to przynajmniej poprawne? Mamo męża zaakceptuj odrębność młodej rodziny i przyjmij zasadę, że będziesz im doradzać tylko wtedy, gdy cię o to poproszą; jeśli w drobnych sprawach chcesz udzielić wskazówki, nie używaj formy rozkazującej - niech to będzie propozycja lub pytanie: „Nie sądzisz, że mała jest za lekko ubrana?”- taką radę o wiele łatwiej przyjąć; pamiętaj, że twoja wiedza o opiece nad dzieckiem jest często nieaktualna; dziś inaczej niż 20–30 lat temu; podchodzi się np. do kwestii karmienia czy układania malucha do snu; nie zniechęcaj młodego ojca (a twojego syna) do zajmowania się dzieckiem; jeśli twój mąż nie zmieniał pieluch, to nie znaczy, że syn też ma tego nie robić. Młoda mamo to wy jesteście tu gośćmi, a zatem w pierwszej kolejności to wy powinniście dostosować się do panujących w tym domu obyczajów; to, co możesz uznać za wtrącanie się, często wynika z dobrej woli i chęci pomocy, a nie złośliwości czy zarozumialstwa; kiedy np. teściowa twierdzi, że dziecko jest za lekko ubrane, to martwi się, że ono zmarznie, a nie wytyka ci, jak źle je ubrałaś; jeśli denerwują cię dobre rady, okaż to grzecznie, ale stanowczo: „Mamo, niech się mama nie gniewa, ale ja sama wiem, co robić”, „Dziękuję za rady, ale nie są one konieczne” albo: „Wolę słuchać tego, co mówi lekarz”; pamiętaj, że to sytuacja tymczasowa, nie pal więc mostów: zawsze lepiej mieć z teściami dobre relacje. Młody tato jeśli między twoją żoną a matką pojawi się konflikt, musisz zareagować - tobie jest znacznie łatwiej niż żonie zwrócić uwagę matce; staraj się być obiektywny i dąż do łagodzenia napięcia, ale pamiętaj, że teraz jesteś przede wszystkim mężem i ojcem, a nie dzieckiem swojej mamy, a twoja żona musi czuć, że ma w tobie oparcie; twoim najważniejszym teraz celem jest jak najszybsza przeprowadzka – rób wszystko, by ją przyspieszyć. Przyczyny konfliktów między młodymi a teściami "Bo ja wiem lepiej" - to hasło lapidarnie określa jedną z najczęstszych przyczyn wzajemnej niechęci, zwłaszcza między synową a teściową. Nawet jeśli matka męża nie mówi tego głośno, zwykle ma takie przekonanie. Często zresztą uzasadnione, bo młoda mama być może jeszcze nie wie, że np. wygodniej jest karmić, układając dziecko na poduszce. Ona dopiero się uczy. Ale jest i druga strona medalu: wiedza teściowej na temat postępowania w ciąży czy z dzieckiem pochodzi sprzed 20–30 lat. I o ile polecane przez nią domowe sposoby na zgagę mogą się sprawdzić, to już np. przekonywanie, że najlepsze dla dziecięcej pupy są pieluchy tetrowe, nie ma żadnego uzasadnienia. Aby uniknąć konfliktów, teściowie muszą zaakceptować fakt, że synowa i syn stanowią odrębną rodzinę i że to osoby dorosłe, nie można więc traktować ich jak dzieci. Na początku na pewno nie potrafią opiekować się dzieckiem tak dobrze jak ktoś doświadczony, ale trzeba im pozwolić na to, by się nauczyli. A nie sprzyja temu ciągłe pouczanie, zwłaszcza z pozycji osoby wszystkowiedzącej. Niech młodzi decydują sami, niech uczą się na swoich błędach. Rad trzeba im udzielać tylko wtedy, gdy o to poproszą. Ważne, by teściowie stworzyli przyjazną atmosferę, a młodzi dostosowali się do panujących w domu zasad "To mój dom i ja w nim rządzę" - mocny argument, ale nie do końca prawdziwy. Bo skoro rodzice (teściowie) zgodzili się przyjąć do siebie młodych, muszą zrozumieć, że teraz jest to także ich dom (chwilowo). I trzeba stworzyć taką atmosferę, by wszyscy czuli się w nim dobrze. Ostatnie słowa dotyczą już obu stron. Młodzi powinni się dostosować do obowiązujących w domu zasad, i np. nie zapraszać gości bez uprzedzenia albo nie robić rewolucji w kuchennych szafkach, ustawiając po swojemu talerze. A starsi nie mogą im wypominać, że zużywają dużo wody, bo się codziennie kąpią (!) i zbyt często piorą (przecież jest małe dziecko) ani meblować im małżeńskiego pokoju. Konflikty z teściami spowodowane różnicami zdań na temat wychowania wnuków "Wiem, co dobre dla mojego wnuka". Na pewno. Trzeba jednak pamiętać, że to do rodziców, a nie dziadków, zawsze należy ostatnie słowo w sprawie dziecka. Wychowanie to ich zadanie i nikt nie może ich w tym zastąpić. Dziadkowie mogą pomóc i ich rady na pewno zostaną uważnie wysłuchane – wtedy, gdy zostaną o nie poproszeni. Nie powinni się jednak z nimi narzucać ani obrażać, gdy np. wybrane przez nich imię nie podoba się rodzicom dziecka. Czasem różnice charakterów i konflikty zmuszają do wyprowadzki od teściów Konflikty powstają najczęściej na linii teściowa–synowa, lecz także mama–córka albo teściowie–zięć (jeśli młodzi mieszkają z rodzicami żony). Po obu stronach są ludzie, ze swoimi wadami i emocjami. Jednak wydaje się, że sytuacja synowej mieszkającej z teściową zawsze jest trudniejsza, niż córki mieszkającej z matką. Zwykle więc to, jak ułożą się wzajemne relacje, zależy właśnie od teściowej. Jeśli ma dobrą wolę i potrafi wczuć się w sytuację tej drugiej osoby – szanse na dobry układ są ogromne. Czasami jednak różnice charakterów są tak duże, a wzajemne pretensje tak narosły, że szybko trzeba się wyprowadzić. Trudno, nie udało się. Ale przecież ślubu nie bierze się z teściami, tylko z mężem. Jeśli wam jest ze sobą dobrze, to nawet brak zażyłości z teściami nie powinien być tragedią. miesięcznik "M jak mama"
Czy moje życie się skończyło? Małżeństwo pewnie tak! Teściowa wygnała mnie z domu ….z trójką maleńkich dzieci. Tak jak zawsze chciała - mąż przywiózł mnie do matki i oświadczył, żeby teraz ona się nami opiekowała.
napisał/a: zuzaz89 2008-08-22 23:09 U mnie jest inna sytuacje, że będziemy musieli dzielić dom z bratem od narzeczonego. Jest to dla mnie porażka, bo to jest straszny cham, stasznie pazerny, wykorzystuje mnie wiecznie (karze mi sprzatać itp), no niby miedzy nami jest ok, ale denerwuje mnie jego dogadywanie mi i rozkazywanie;/ Z jego dziewczyną Olą jest ok, ale ona jest taka mało rozmowna. Znam ją 2,5roku i prawie nic o niej nie wiem.(Teraz sie dowiedziałam, że ma 9 rodzeństwa.) Brat mojego partnera nic nie kupuje, żadnych środków chemicznych, jedzenia, nic. Do niedawna mój narzeczony płacił sam wszystkie rachunki, i węgiel chociaż mieszkali razem. My będziemy mieszkali na dole (bo mamy już prawie wszystkie pokoje wyremontowane) Oni na górze. Tam mają taki duży na szerokości całego domu strych,(tam na tej ulicy są 4 takie same domy, i włąsnie na tym strychu u góry mają kuchnie i łazienki. On nie ma nic, same "śmieci' tam są najgorsze jest to, że on nie ma zamiaru tam nic robić, bo dlaczego on to ma robić, jeżeli jest kuchnia i łazienka na dole. Tak mu wygodniej bo kuchni nie sprzata, a je obiadki co ja zrobie;/ Nie umie sie z tym pogodzić, ze ja bede sprzatac, a oni będa mi w butach w przedpokoju chodzic, w kuchni bbędą ich nieumyte naczynia, a łazienke mam po nich sprzatac. Przeraża mnie to!!! Kiedyś kochałam się z moim narzeczonym w sypialni, on chyba o tym wiedział, a akurat przyszedł jakiś kolega i on go wpuścił i oboje weszli nam do sypialni a on zaczął nas odkrywać, zaczął moją bielizną rzucać, poprostu wariat. dlatego jak się tam już wprowadze, momentalnie na całym dole robie nowe drzwi, na kluczyki. Chciałam żeby w sieni zrobił sobie schody zaraz do góry, żeby nie musiał przechodzic przez dół, on ani nie chce o tym słyszeć Chciałabym iśc na jakies małe mieszkanie, ale mój narzeczony mówi, że nie damy sobie razy z tymi kredytami, i potem wychowaniem dziecka. A wogole dlaczego ja mam ustepować i wyprowadzać sie z domu, żeby o miał cały dom i wyremontowany doł.?
Oczywiscie dobrze jest miec poprawne stosunki z tesciami czy szwagrami, jednak w chwili slubu tworzymy cos zupelnie odrebnego, na naszych zasadach. Chyba ze "wchodzi" sie liczac na majatek
Po ślubie każdy z nas chciałby zamieszkać „na swoim”. Nie zawsze jednak mamy taką możliwość. Zdarza się, że nie dostaniemy kredytu na wymarzone mieszkanie lub nie stać nas na wynajem. Jedyną opcją jest wtedy zamieszkanie z rodzicami lub teściami. Czy mieszkanie z teściami rzeczywiście jest takie straszne? (by surreynews ) Ci "straszni" teściowie Mieszkanie z teściami wymaga od nas przede wszystkim zdolności do kompromisów. Nie zawsze będzie ono czystą sielanką, ale wkładając trochę wysiłku i szczerych chęci możemy zapracować na całkiem udane, może nawet przyjazne, albo przynajmniej poprawne stosunki z rodzicami Cię również Jeśli teściowie mieszkają w 2- lub 3-pokojowym mieszkaniu, a my zajmiemy jeden z nich – nie będzie łatwo, nawet jeśli do tej pory nasze relacje z teściami były wzorowe. Zdecydowanie w lepszej sytuacji są pary, które będą miały dla siebie całe piętro z osobnym wejściem w domu jednorodzinnym. Niezależnie od warunków, raczej trudno będzie nam uzyskać pełnię swobody. Pamiętajmy, że rodzice nie są nianiami! (by andrewmorrell ) Dlaczego relacje pomiędzy synową-teściową lub zięciem-teściami nie zawsze są udane? W grę może wchodzić np. zazdrość o ukochanego syna (żona zajmuje miejsce najważniejszej kobiety w jego życiu), nawyk kontrolowania poczynań „dzieci”, niezgodność charakterów lub przeciwnie – nadmierna ich zgodność owocująca ścieraniem się dwóch silnych osobowości. Źli teściowie to jednak stereotyp, który tylko częściowo ma swoje pokrycie w rzeczywistości. Nie raz teściowa staje się wspaniałą przyjaciółką młodej żony, a teść okazuje się „równym gościem”. Rodzice małżonka zapewniają nowożeńcom dyskretne wsparcie i opiekę tak, że nie czują się oni kontrolowani i nie czują się ciężarem. Tak jak w każdej inne życiowej sytuacji, wszystko zależy tu od ludzkich charakterów i dobrej woli. Pamiętajmy, że dla żadnej ze stron nie jest to łatwa sytuacja! Czasem jeden pokój u rodziców to za mało dla trzyosobowej rodziny (by lets-unwind ) Plusy i minusy mieszkania z teściami Plusy Największym plusem są oczywiście finanse. Dokładamy się częściowo do opłat i jedzenia, dzięki czemu możemy odłożyć pieniądze na kupno swojego własnego mieszkania. Zdarza się, że teściowie w ogóle nie chcą brać pieniędzy od młodych. Mieszkając z teściami możemy liczyć, że domowe obowiązki dzielone będą na więcej osób. Jeśli mamy dzieci, dziadkowie chętnie wesprą nas radą i pomocą. Z pewnością popilnują też wnuków, byśmy mogli wyjść do kina czy na spotkanie z przyjaciółmi. Teściowie dzięki temu będą czuli się potrzebni, co pozytywnie wpłynie na nasze relacje. Teściowie z pewnością chętnie pomogą nam w opiece nad dziećmi (by oakleyoriginals ) MinusyZainteresują Cię również Oświadczyny a zaręczynyWielu młodych uważa dziś, że oświadczyny i zaręczyny są dokładnie tym samym. Okazuje się jednak, że jest między nimi r... Gdzie zamieszkać po ślubie?Gdzie powinno zamieszkać młode małżeństwo? Najlepiej we własnym domku lub mieszkaniu, ale o taki wymarzony start bardzo... Największym minusem jest brak prywatności. Zdarza się, że teściowie nie przestają traktować swojego syna czy córki jak dziecko i czują się uprawnieni do kontrolowania ich życia. Jeśli mamy dzieci, może się zdarzyć, że teść czy teściowa zwróci nam uwagę na błędy wychowawcze. Czasem mieszkanie u teściów wynosi młodych więcej niż wynajęcie kawalerki. Oczywistą sprawą jest dokładanie się do czynszu czy zapełnianie lodówki, czasem jednak młode małżeństwa są wykorzystywane. Młode małżeństwa mogą być narażone na stres związany ze wspólnym dzieleniem rachunków i wypominanie, jeśli opłaty okażą się za wysokie. Niektóre synowe muszą przygotować się na krytykę ich zdolności prowadzenia domu. Kwestią sporną bywa też kuchnia. Trudno czasem dogodzić wszystkim podniebieniom. Wspólne mieszkanie może negatywnie wpłynąć na najbardziej zażyłe relacje (by 78428166@N00 ) Jak przygotować się do wspólnego zamieszkania? Jak widać mieszkanie z teściami ma swoje plusy i minusy. Decydując się na takie rozwiązanie musimy się odpowiednio przygotować. Klika wskazówek dla młodych małżeństw wprowadzających się do teściów: Jeśli małżonek wprowadza się do naszego domu rodzinnego zadbajmy o to, żeby nie czuł się obco. Sami możemy nie zdawać sobie sprawy, ze coś jest nie tak – w końcu jesteśmy w miejscu i wśród ludzi, z którymi się wychowaliśmy. Pomagajmy w obowiązkach domowych. Nie zamykajmy się w pokoju, tylko zapytajmy, czy nie zrobić zakupów, ugotować obiadu albo po nim pozmywać. Przedmiotem sporu często jest... kuchnia (by kaktuslampa ) Pamiętajmy, że rodzice nie są nianiami! Nie możemy cały czas prosić, by zajmowali się naszymi dziećmi. Z pewnością uwielbiają bawić się z wnukami, ale oni również mają swoje życie i prawo do relaksu. Teściowie z pewnością mają swoje przyzwyczajenia: tata lubi słuchać głośno telewizora, a mama zagęszcza zupę mąką. Starajmy się szanować te nawyki – dając upust swojemu zniesmaczeniu, możemy w negatywny sposób wpłynąć na wzajemne relacje, a teściom dać odczuć, że nowy mieszkaniec próbuje kontrolować ich dotychczasowe, spokojne życie. Pytajmy rodziców czy nie mają nic przeciwko większej imprezie czy wizycie znajomych. Mają prawo wiedzieć, co dzieje się pod ich dachem. Często matki są zazdrosne o ukochanego syna (by andrewmorrell ) Zaakceptujmy fakt, że teściowie są – przynajmniej na pewien czas – elementem naszego życia. Spróbujmy się tym cieszyć i poszukać pozytywnych stron. Nie narzekajmy (szczególnie głośno) na swój los i nie zapominajmy, że to oni robią nam przysługę, a nie my im łaskę wprowadzając się do ich domu. Nie zapominajmy, że teściowie są... ludźmi! Ze swoimi potrzebami, marzeniami i słabostkami. Starajmy się ich poznać, a nie traktować tylko jako element wyposażenia domu i zaakceptować, a nie zmieniać na siłę. Największym minusem mieszkania z teściami jest brak prywatności (by sonofgroucho ) Wskazówki dla rodziców, u których będzie mieszkać młode małżeństwo: Postarajmy się zauważyć i podkreślić odrębność młodych, jako nowo powstałej komórki rodzinnej i ich prawo do prywatności. Bądźmy życzliwi: decydując się na przyjęcie kogoś pod swój dach nie możemy dać mu odczuć, że jest ciężarem. Odmówienie wspólnego mieszkania jest bardziej w porządku niż zgoda na nie i późniejsze pastwienie się nad niechcianymi lokatorami. Nie pozwólmy nowemu mieszkańcowi czuć się obco, jak chwilowy gość – traktujmy go ciepło i nie wahajmy się z wprowadzeniem go w domowe obowiązki. Niektóre teściowe są dla synowych jak drugie matki (by andrewmorrell ) Nie stawajmy po żadnej ze stron podczas kłótni małżeńskiej. Kolejną kwestią jest nie wtrącanie się w finansowe sprawy małżonków. Nie odrzucajmy pomocy synowej – pozwólmy jej na naturalne wniknięcie w naszą codzienność. Wstrzymajmy się z krytyką, czy to zdolności kulinarnych młodej żony czy wydatków nowożeńców – przypomnijmy sobie jak to było, gdy sami byliśmy młodzi i uczyliśmy się wspólnego życia. Mieszkanie z rodzicami/teściami nie należy do najłatwiejszych. Czasem nawet najlepsze relacje potrafią się zepsuć po miesiącach dzielenia jednej przestrzeni. Wystarczy jednak trochę chęci, pozytywnego nastawiania i poszanowania potrzeb i uczuć drugiego człowieka, aby zapanowała rodzinna Cię również Rocznice ślubuŚlub to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka. Od tej pory rocznica ślubu będzie ważną uroczystością, waż... Pamiętajmy, że wspólne mieszkanie nie jest łatwą sytuacją dla żadnej ze stron (by crimfants )
Więc jak poradzić sobie z taką sytuacją, kiedy teściowa lub rodzice wtrącają się w wychowanie dziecka? Czy da się zrobić tak, żeby było dobrze dla wszystkich? Prawdopodobnie nie ucieszy Cię to, co teraz napiszę, ale nie ma jednego takiego rozwiązania, które sprawi, że wszyscy będą zadowoleni.
Dzień Dobry TVNmieszkanie z teściamiMieszkanie z teściami. Co robić, gdy rodzice partnera znacząco ingerują w naszą relację? Mieszkanie z teściami to sytuacja, która może przysporzyć zmartwień zarówno parze, jak i rodzicom jednego z partnerów. Co może powodować te konflikty i jak sobie z nimi radzić?Trudne relacje z teściami"Powiedziała, że jestem tylko dodatkiem do jej syna".Pod jednym dachem z... teściami. Da się?Nie wszystkie młode małżeństwa mogą sobie od razu pozwolić na zakup własnego mieszkania. Często decydują, że na okres przejściowy wprowadzą się do rodziców. Jakie są plusy a jakie minusy takiego rozwiązania? Zapytaliśmy o to Piotra Mosaka, psychologa, Magdalenę Modrą, prezenterkę oraz Piotra Pilichowskiego, który mieszkał po ślubie z rodzicami.
doradzcie cos prosze, przepraszam, ale pisze w pospiechu, stad ta niepoprawnosc Od 5 lat mieszkam z tesciami- sami kazali nam sie wprowadzic, mowili, ze dom przepisza na meza, ze bedzie
Widok (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 14:36 Witam wszystkie forumowiczki (forumowiczy również) otóż jak w temacie-rzece nie mam już sił, humoru, nic mnie nie cieszy, mieszkamy z teściami ponad 2 lata i już sam widok i głos teściowej mnie męczy. Ciągłe wtrącanie się, obrażanie się o głupstwa, bo nie pozwalamy np. piszczeć do dziecka (dosłownie teściowa piszczy do dziecka, a dziecko jest malutkie), wypytywanie co gdzie i jak? a czemu a po co?jak teściowa sprząta a robi to raz w roku, to jest obrażona na cały świat, ciągle tylko czeka że wszytsko będzie jak nie mieliśmy dziecka to ja głównie zajmowałam się domem, sprzatanie, prasowanie, częste obiady dla całej rodziny. po pojawieniu się dziecka nie mam na to wszystko czasu, wiec sprzatane jest raz na parę miesięcy, stosy ubrań do prasowania leżą i leżą. także jeśli planujecie zamieszkać z teściami dobrze to przemyślcie, ja bym się nigdy drugi raz nie zgodziła na przeprowadzkę do teściów, bo to zniszczyło całkiem dobre relacje jakie kiedyś mieliśmy i myślę że bardzo trudno je będzie odbudować. niedługo sie wyprowadzamy na swoje, więc tylko to mnie cieszy. 19 4 ~koza (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 14:41 że tak powiem Ameryki nie odkryłaś:) Nie ma nic gorszego niż mieszkanie z teściami/rodzicami po ślubie/przed ślubem;) ale z drugiej strony pomyśl tak - ty też musisz tą teściową straaaaaaaaaaasznie wkurzać - zawsze to jakieś pocieszenie:) 23 2 (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 14:43 uciekaj jak tylko możesz najdalej..ja wybudowałam sie obok moich rodziców,mieszkam rok i już wiem, że to był nasz największy błąd!!! teraz wybralibyśmy mieszkanie w bloku, zamiast domu, byle z dala od nich!!!!!! Jestem Mamą Aniołka [*] + (9tc) - Oleńka... 13 1 (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 14:49 Od rodziców i teściów mieszka się na tyle daleko, żeby nie mogli przyjść w kapciach ;) 33 1 (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 14:50 do Koza, wiem ze nie jestem święta, ale jak tylko próbuje po dobremu z teściową czy to porozmawiać, czy dać dziecko pod opiekę to już włazi na głowę i się zaczyna rządzić, więc obrałam strategię ze nie wychodzę ze swego pokoju jak nie muszę. najgorsze są weekendy jak siedzi w domu. już niedługo uciekam, myślałam że jakoś wytrzymam te kilka miesięcy, ale jest gorzej i gorzej i chyba gorzej już być nie może. 5 1 ~loli (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 14:52 sprzątanie raz na kilka miesięcy??O ranyy 16 0 ~agataaa (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 15:21 Ja mieszkałam u moich rodziców do 1-ych urodzin mojego dziecka. Nie powiem bardzo dużo mi pomogli, szczególnie na początku za co jestem im bardzo wdzięczna. Ale później to ciągłe ingerowanie, "dobre rady" ... miałam wrażenie, że wszystko robię źle,że jestem złą matką. Aż mój tata zaczął zwracać mamie uwagę. Przy mojej córce mama stała się bardzo ale to bardzo nadopiekuńcza. Ja przy okazji nauczyłam się być asertywna. Po wyprowadzce odetchnęłam. Ta cisza, spokój nikt się już nie wtrącał. Rodziców odwiedzam raz w tygodniu, przeważnie w weekendy a powiem, że tak dobrych relacji jak po mojej wyprowadzce to nigdy z nimi nie miałam. Nasze stosunki się bardzo poprawiły. Także wyprowadzka pomoże i Tobie zobaczysz. Głowa do góry 10 1 (10 lat temu) 15 kwietnia 2012 o 21:39 Witam, moze sie zamienimy? ja mieszkam w kamienicy we Wrzeszczu,chętnie sie wyprowadze z tego centrum do domu z własnym trawnikiem. Zuzi 4 0 ~niezalogowana toshiba (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 15:13 Najlepiej na swoim! Ale ja powiem, że mieszkamy u moich rodziców i nie jest tragicznie, dogadujemy się wszyscy. Oczywiście są spicia ale głównie ( a raczej tylko) na linia ja- mama ;) Rodzice pomagają nam a my im.. 5 0 ~luna (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 15:38 mieszkam prawie 6 lat juz tylko z teściowa -tesciu latem zmarł! jak zył było cięzko co chwila kłutnie ich i nasze wspólne o rachunki i o wszystko co chwile sie wtrącali ,ale od kad niema tescia jest jeszcze gorzej bo tesciowej dosłownie odpierdala bo tesc wszystko jej zostawił ze to jej dom jak sie niepodoba to sie wynoś!! mam tej kobiety dosyc mamy dwoje dzieci mąż jedynak sam cięzko za grosze na nas pracuje a ona co chwile chce kase raz myslałam ze jej strzele z liścia!! mam tej kobiety dosc czasem wolałabym bym to ja odeszła a nie tesc przez ta kobiete!! 11 10 (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 16:51 najgorsze jest to że przecież kiedyś te kobiety też były młodymi matkami, jak się zapytałam u swojej czy chciałaby mieszkać ze swoją teściową to powiedziała nigdy w życiu, wiec dziwi mnie takie zachowanie. no cóż kiedyś pewnie też będę teściową, wtedy może zrozumiem. 5 0 (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 16:55 ostatnio się zastanawiałam jaką będę teściową za te 20 lat ;) czy postanowię się odgryźć za to jaką sama mam/miałam teściową ;P czy wręcz przeciwnie? 2 2 ~Bimka (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 17:20 to chyba zależy jaką będziesz miała synową ;) Bo jak sie bedzie lafirynda za dużo wymądrzać i panoszyć to pewnie sie bedziesz odgryzać ;) Ja wprawdzie z teściami nie mieszkam, ale rok mieszkaliśmy u moich rodziców. No i fajnie nie było. Tzn. kłótni nie było, ale atmosfera była gęsta jak śmietana, tylko czekałam kiedy komuś się wybuchnie ;) Na szczęscie zanim wybuchło to się wyprowadziliśmy :) I stwierdzam, że z rodziną to im dalej tym lepiej ;) 5 0 (10 lat temu) 10 kwietnia 2012 o 18:50 Nie można też uogólniać. My pół roku po ślubie mieszkaliśmy w domu z moimi teściami. Fakt nie czułam się mega swobodnie, bo nie wypada paradować w piżamie itp. Ale niczego bym im nie zarzuciła, teściowa i teść są kochanymi ludźmi. Za to przed ślubem kiedy mieszkałam z moją mamą, były spięcia, teraz widzimy się raz na dwa tygodnie, dzwonimy do siebie i jest super :) 1 0 (10 lat temu) 11 kwietnia 2012 o 08:39 Właśnie o czas tu chyba i chodzi, pół roku to jest malutko, u nas było dobrze nawet ponad rok, ale teraz jest beznadziejnie, mija drugi rok. 1 0 ~rzencia (10 lat temu) 11 kwietnia 2012 o 09:05 WOW! 2 lata :) Ja ze swoja teściową wytrzymałam 3 miesiące... 3 0 (10 lat temu) 12 kwietnia 2012 o 09:02 ja ze swoja matka 6 miesiecy...z tesciowa nigdy nie mieszkałam 1 0 ~x-ellka (10 lat temu) 12 kwietnia 2012 o 09:44 ", wiec sprzatane jest raz na parę miesięcy, stosy ubrań do prasowania leżą i leżą. " To super warunki dla małego dziecka extra poporstu, ja mając małe dziecko wróciłam do pracy ijakoś sprzatałam na bieżąco, prałam gotowałam robiłam zakupy i do tej pory nie przespałam ani jednej nocy 4 9 (10 lat temu) 13 kwietnia 2012 o 08:50 do x-elka, żeby nie było że ze mnie jakaś brudaska i w ogóle, u nas w pokoju sprzątam regularnie, ale nie jestem w stanie ogarnąć całej chałupy a naprawdę jest co sprzątać, poza tym nie widzę sensu wypruwać sobie żył żeby było czysto u teściów, wolę ten czas poświęcic dziecku, inna sprawa jakbym nie miała nic do roboty, poza tym teście są jeszcze w pełni zdrowia, więc jakby każdy trochę porobił byłoby i czysto i sympatycznie. 5 1 (10 lat temu) 13 kwietnia 2012 o 08:58 ja wytrzymałam z teściową rok :] ostatnie 2 m-ce wspólnego mieszkania to już było na zasadzie mijania - jak ona wracała ze wsi, to ja jechałam do Mamy albo na działkę, ona wyjeżdżała - to ja wracałam do Wrzeszcza ;) to była końcówka ciąży :] na szybko robiliśmy remont mojego starego, panieńskiego pokoju u mojej Mamy, nikt nam w niczym nie pomagał - ani w remoncie ani w przeprowadzce... po roku wspólnego mieszkania właściwie przez rok nie rozmawiałam z teściową. nigdy więcej :] u nas sprawdza się to, że prędzej córka dogada się z własną matką niż teściową ;P z kolei mój Mąż świetnie się dogaduje z moją Mamą :] 4 4 ~wiolka8312 (10 lat temu) 13 kwietnia 2012 o 10:04 Oj chyba przeważnie tak jest że zięć z teściową się dobrze dogaduje,a synowa i teściowa...no cóż nie zawsze :) 2 1 ~On (2 lata temu) 12 kwietnia 2020 o 06:49 Ja już 11 lat. 8 lat z samą blok. 4 osoby. Zlepek nerwów. Żołądek od rana mnie boli. Stres i nerwy od rana. Żona - nie mowy ruszeniu się. Historie jakę bym tu miał opisac:nie wiem czy dysk pomieścił. 1 0 ~gosik (10 lat temu) 13 kwietnia 2012 o 13:50 Mieszkałam kiedyś z teściami ale to był koszmar, szczególnie jak ma się małe dzieci i dlatego teraz jak sama jestem teściową nigdy nie pozwolę na to ,by moje dzieci ze mną mieszkały ! To są dwa światy- każdy człowiek ma swoje za uszami , swoje nawyki i inaczej w każdym domu się gotuje, sprząta...... Najlepiej osobno - można wynająć jak sie nie ma na swoje i życzę powodzenia i siły!!! 7 0 ~agusias81 (10 lat temu) 13 kwietnia 2012 o 15:21 Dlatego albo wynajmowac albo brac kredyt. Najlepsze co mozna zrobic. Ja sobie nie wyobrazam mieszkania z tesciami. To musialaby byc porazka! 7 0 ~Milka87 (10 lat temu) 13 kwietnia 2012 o 16:33 to nie jest najlepsze ale jedyne wyjście w dzisiejszych czasach... 2 5 ~agusias81 (10 lat temu) 13 kwietnia 2012 o 17:14 Nie no oczywiscie, nie jest fajnie placic komus do kieszeni albo oddawac cala pensje do banku za rate kredytu ale co zrobic? Jakiego mlodego czlowieka w dzisiejszych czasch stac na zakup mieszkania za gotowke?? Raczej niewielu takich szczesliwcow:/ 5 0 (10 lat temu) 14 kwietnia 2012 o 18:50 agusia81 jak ktoś może to lepiej płacic bankowi raty, bo wiesz, ze płacisz na swoje niż obcemu za wynajem...bo to Ci się nie zwróci. 3 1 (10 lat temu) 14 kwietnia 2012 o 18:51 a co do teściow...to od rodziców i teściów wolę mieszkać jak najdalej, by widzieć się kilka razy w roku i cieszyć się z tych spotkań. 3 1 ~... (10 lat temu) 14 kwietnia 2012 o 21:55 Ja mieszkam z teściową i ojczymem męża od 4 lat,i powiem wam że dobra teściowa to teściowa na 102 metrów od domu i dwa metry pod nim mój mąż ma komornika a oni uważają że to nic takiego, nie ma opcji jak narazie na bycie na swoim dzięki nim.... 1 1 ~ja będę miala samych zięciów ;) (10 lat temu) 14 kwietnia 2012 o 22:38 Teściową to należy jak najczęściej zabierać na plażę !!! -NIECH SIĘ PRZYZWYCZAJA DO PIACHU !!!!!!!!!!!! Ja mieszkalam ze swoja 4 miesiece (potem zwialam na wynajem), o malo nie zbudowalam sie obok wole mieszkac w szałasie niż z nią! Przy tesciowych nigdy nie staniecie sie dobrymi żonami i matkami!!!! no,dobra moze znacie jakieś wyjątki...ja nie znam!!!!!! 7 3 (10 lat temu) 15 kwietnia 2012 o 18:48 szkoda zepsutych relacji, ale jeśli jest uczucie, to wszystko sie może ułoży 0 2 ~sandra (10 lat temu) 15 kwietnia 2012 o 19:05 Ja mieszkam z tesciami 2,5 jest nie do zniesienia,wtraca sie na kazdym narazie niestety jestem na nia skazana...Sprzątam,pomagam na roli ale zawsze cos jej nie nie robie tego tak jak ona,tylko po wszystkim by chciala wiedziec..nawet zaglada mi w siatke jak wychodze z domu...a mówila mi ze sama jej tesciowa tak robila i nie znosila dlaczego robi to samo? 4 0 ~kas (10 lat temu) 15 kwietnia 2012 o 19:19 najciekawsze jest to, że kiedyś sama się na tym złapiesz tzn na tym ze będziesz komuś zaglądać do siatki 0 3 ~niunia (10 lat temu) 15 kwietnia 2012 o 19:47 A ja mieszkam z tesciami juz 4 lata i jest naprawdę ok, teściowa jest fajna, ma swoje życie, bo jeszcze najmłodsza siostra męża mieszka w domu, teściowa pomoże przy dzieciach jak ją poproszę, ale nie narzuca nic, teść też jest w porządku, czasem wiadomo są sprzeczki o teren wspólny, czyli podjazd itp, ale mieszkania są oddzielne zupełnie, wyjścia z domu też więc myślę że to połowa sukcesu;) 5 0 ~Bimka (10 lat temu) 15 kwietnia 2012 o 20:41 no to w sumie nie mieszkasz z teściami tylko obok teściów, jakbyście mieszkali razem na 2-3 pokojach to byłoby zupełnie inaczej 3 1 (10 lat temu) 15 kwietnia 2012 o 21:31 dokładnie nie porównujmy mieszkania w jakby nie było w 2 oddzielnych M a mieszkania w 4-5 osób w 2 pokojach albo 3.... 2 0 ~*tajemnica:) (10 lat temu) 16 kwietnia 2012 o 14:52 my mieszkamy z moimi rodzicami od prawie dwoch lat, mam mlodych rodzicow ktorzy bardzo dobrze dogaduja sie z moim mezem, za to nie wyobrazam sobie mieszkac z jego rodzicami, chyba po 2 dniach bym sie wyniosla. sa bardzo nachalni, kochani, ale nachalni. nie mialabym tam prywatnosci ani odrobine a moje dziecko chyba by zapomnialo jak wygladam.... 4 0 ~sandra2 (10 lat temu) 16 kwietnia 2012 o 20:40 co to ,to napewno nie...nie jestem taka ciekawska 0 0 ~synowa kijowa (10 lat temu) 16 kwietnia 2012 o 22:53 Najlepsi teście to MARTWI teście,w moim przypadku lepiej jak by ich nie było,niby fajni pomocni jak trzeba ale myślą ze pozjadali wszystkie rozumy,teść jak pracował kiedyś to chlał na okręta miał w d*pie dom,wychodził rano wieczorem wracał na gazie jak dzieci już spały ( dobrze że pomyślał aby dzieci tatusia na bani nie widziały) teściowa typowy garkotłuk ,zaniedbana stara baba ,wymądrza się tak że tylko w ryj strzelić,niby miła fajna a fałszywy kawał k.......młodszego syna nie wychowała wcale tzn. "wychowała" na człowieka o roszczeniowej postawie: mi się należy i h....nie pracować tylko balować w domu nie pomagać w niczym od prania ciuchów na "wczoraj" i roboczych jest mamusia,leżenie w łóżku do 14-15 z podanym śniadankiem podstawionym pod nosek a potem wyniesionymi talerzykami ,mamusi nie trzeba szanować i prosić ,mamusi się karze i mamusia robi,jak się rozwalą buciki mamusia pożyczy pieniążki i kupi nowe pomimo ukończonych 27 lat przez młodszego synka.........jak mamusię boli głowa,źle się czuje to i tak ma zasuwać.... 5 9 ~m. (10 lat temu) 17 kwietnia 2012 o 12:26 Jak Was czytam to nie wiem komu bardziej wsóułczuje. Wam czy Waszym tesciom??? Ręcę mi opadają. Moi tesciowie nie żyją i nigdy ich nie poznałam a wiem jak bardzo mój mąż by chciał zeby było inaczej. rozumiem że nie dogadujecie się ze swoimi teściami ale to co napisala synowa..... jest żenujące! Niby fajni pomocni jak trzeba..... . Nie musisz jej uwielbiac i kochac, to nie Twoja Matka. Daj swojemu męzowi do przeczytania ten post, ciekawa jestem czy będzię zadowolony z tak wspaniałej żony, która mówi że jego mama to stara, zaniedbana, baba a garkotłuk to już lepiej nazwac nie mogłaś! Zastanów sie co piszesz, wydaje mi sie ze trochę szacunku należy sie każdemu a Twój post świadczy tylko o Tobie! Mam nadzieje że Ty też będziesz teściową. 21 3 (10 lat temu) 17 kwietnia 2012 o 13:52 podziwiam ze wytrzymalas 2 lata naprawde. My mieszkamy z rodzicami moimi od roku maly ma 10 miesiecy i za ok 3-4 miesiace sie wyprowadzamy ciagle klutnie wtracanie sie. Dosc. Najgorsze jeszcze jest to ze wlasne dziecko woli moja mama niz mnie przynajmniej tak bylo jeszcze niedawno teraz jest troche lepiej ale juz nie raz wybuchlam a placzu nie bylo konca. Jesli mialabym mieszkac z tesciami to nie wiem nie wyobrazam tego sobie i mam nadzieje ze nigdy nie bede do tego zmuszona a teraz do przeprowadzki trzeba odliczac czas. 3 0 ~ania (10 lat temu) 17 kwietnia 2012 o 14:06 dziewczyny a jak sobie radzicie z ograniczonym miejscem , bo rozumiem że zajmujecie jeden pokój w mieszkaniu czy lodówkę macie swoja i inne sprzęty , ja muszę na 3 miesiące może 4 będę zmuszona wprowadzić się do teściowej właśnie sprzedaliśmy mieszkanie i kupujemy większe , będzie ciasno w jednym pokoju mąż dziecko i nasze rzeczy: lodówka, pralka, na majtkach na pewno nie będzie można pochodzic 1 2 (10 lat temu) 17 kwietnia 2012 o 15:06 jak to tylko tymczasowe to co sie przejmujesz wiadmowo ze wspolna pralka i lodówka. najlepiej ustal zasady z teściamy na wstepie chodzi o oplaty, gotowanie pranie..czy macie swoj proszek kupowac niby banały ale naprawde uszczedzicie sobie wielu nieporozumień:):) 4 1 ~ja (10 lat temu) 17 kwietnia 2012 o 16:01 ania co znaczy na majtkach? 6 3 ~Paula (10 lat temu) 17 kwietnia 2012 o 20:16 Ania ja również mieszkam z generalnie nie dogadywalismy sie co i jak ,po prostu jeden msc chemie kupuje tesciowa (wieksze zakupy)drugo msc my:)Jesli chodzi o sprzatanie to z rególy sprzatam ja,ale nie dlatego,ze nie chce miec spięc z tesiową lecz dlatego,że wole zrobić to sama,niż naczynia zarosną plesnia;D Co do jedzenia to w sumie robiemy na przemian mieszkamy na 3 pokojach w jednym duzym teściowie,drugi ja,mąz,synek 3,5 roczny,trzeci zajmuje młodszy brat męza także my również mamy ciasno,no ale co zrobić;( Ja wole przytakiwac i godzic sie z tesciami niz zeby jakies nieporozumienia byly,chodz nie powiem bo tez jestem osobom wybuchowa i niejednokrotnie ,,odpyskiwalam,,lecz stwierdzilam,ze niema sensu. 1 3 ~gwidonka (10 lat temu) 19 kwietnia 2012 o 07:29 He to ja ci napiszę że mieszkaliśmy z teściami ponad 4 lata i... Teściowa i teść nie wtrącali się kompletnie do niczego. Pomimo małego dziecka studiów i kursów miałam wyprasowane wszystkie ubrania. Mąż pomimo że pracował dłużej pomagał w sprzątaniu. Jak dziecko było starsze zawsze mogliśmy je bezpiecznie zostawić z dziadkami bez zamartwiania się gdy sami szliśmy do kina czy do znajomych. Teściowa bardzo wtrącała się do naszego odżywiania i wpychała nam owoce ale to pomimo że męczące wyszło na zdrowie. Uśmiechnij się zawsze możecie mieszkać sami w wynajętym mieszkaniu na które wydacie całe dochody. 2 0 (10 lat temu) 19 kwietnia 2012 o 15:07 do gwidonka, i widzisz jak sama napisałaś teście się nie wtrącali w Wasze życie, u nas jest zupełnie inaczej, teście chcą żyć za nas jakby sami młodzi nie byli, zupełnie nie mają swojego życia, zainteresowań, wyjazdów itd. wszystko się kręci wokół nas i to jest mega męczące,bo już jesteśmy dorosłymi ludżmi i chcemy sami swoje życie przeżyć. ale już się uśmiecham, bo wkrótce idziemy na swoje. aha i pieniądze to nie wszystko jak w domu są kłótnie, nieporozumienia i niepotrzebny stres. dom dla mnie musi być jak przystań, gdzie można odpocząć i się wyluzować a nie ciągle spinać. 1 0 ~łucja (10 lat temu) 20 kwietnia 2012 o 14:06 Miałam z mężem okres, kiedy nagle oboje straciliśmy pracę. Wymówiliśmy stancję, bo nie stać nas było na czynsz. Przez 3 miesiące mieszkaliśmy z teściami - oni nas utrzymywali, a my szukaliśmy pracy. Jak tylko coś znaleźliśmy wynajęliśmy ciasną kawalerkę. Przez te 3 miesiące były między nami a rodzicami męża małe spięcia, ale generalnie nie wchodziiśmy sobie w drogę. Jak tylko staneliśmy na nogi, odłożyliśmy 1000zł, pojechaliśmy do teściów, by dać im kase za to, że nas utrzymywali. Wręczyliśmy kopertę mówiąc, że więcej nie mamy, oddajemy ile możemy. Nigdy nie zapomnę słów teściowej "tylko tyle?" i jej uśmiechu. Nie wzięła pieniędzy. Mi natomiast zrobiło się przykro. Poczułam się jak śmieć, zwykły złodziej. Po tych 3 wspólnych miesiącach obiecałam sobie, że gdybym nie miała dachu nad głową, chodziła boso, nie miałabym co jeść - nidgy więcej nie zamieszkam z teściami. 6 2 ~beata (10 lat temu) 20 kwietnia 2012 o 14:51 a może teściowa powiedziała to żartobliwie skoro nie wzięła pieniędzy? 5 0 (10 lat temu) 20 kwietnia 2012 o 14:52 A może ona żartowała :) ? 2 0 ~Łucja (10 lat temu) 20 kwietnia 2012 o 18:05 Początkowo też myślałam, że był to niesmaczny żart, ale później stwierdziłam, że mówiła całkiem poważnie. 1 4 ~anonim (3 lata temu) 25 czerwca 2019 o 23:46 Pozdrawiam mam ten sam problem tylko że od 11 lat teść mi grzebie po szafach mam nagrania z monitoringiem . Co robić . (Łagodnie )bo inne sposoby znam ale mię chce mu kijowi krzywdy zrobić ? 0 0 ~On (2 lata temu) 12 kwietnia 2020 o 07:08 Ja już 11 lat. Od 8 lat z samą tesciową. 60 m. Blok. 4 osoby. Tak właśnie pozylem sobie w młodym małżeństwie i wogole. Żona się nie ruszy stąd. Ja-zlepek nerwów. Stres od rana... Nie wiem czy bym Do wieczora skończył pisać... Potrafi wypominać odchowane dziecka.. powiedziec że bym się od łyżki dorabial jak ona. Jakbym poszedl na remont mieszkania po ślubie zrobiony. Więc klamek że złota mi nie dała. . Ze młodzi powinni być sami ale czasami się nie da...uzywa: my. u nas..A nie: ja czy u mnie. Żyje naszym życiem. Zero prywatności. życie to pokój razem z żoną bo 2 pokój ma syn 3 teściowa. Wtracanie się żonie do ona to inaczej fuknie. To się obrazi i mówi czego to się doczekała w życiu. Zaborcza i szantażystka. Żona widze ma czasami dość ale racji mi nie przyzna. Nie moze matki opuścić. Wiecznie mówi że nas nie stać. Obydwoje pracujemy nieprzerwanie od początku naszej znajomości a więc od 15 lat więc się trochę dziwie. Zmarnowany najpiękniejszy czas dla młodego bym się zawrócił ale kto wiedział że żon będzie taka uparta. 2 0 ~On (2 lata temu) 12 kwietnia 2020 o 07:35 Ale jeszcze następne 11 lat i będę miał 50 na karku. Jak dożyje. i już wtedy pewnie będę kładł lagę na to wszystko. Póki co od rana stres i nerwy. Więc wątpię żebym dożył heh. Rak żołądka murowany. Plus być może wszystko na głowie. Rodzice się starzeją. Teściowa też. Więc wszystkich być może będę musiał ogarniać. Ale na to jest pora jak się ma te 50 60 lat i rodzice jeszcze żyją. A nie całe życie od ślubu z teściowa za ścianą. Co to za życie. Młodzi jedzcie chleb z wodą a kasę zbierajcie na mieszkanie i uciekajcie. 1 0 ~Sara (2 lata temu) 12 kwietnia 2020 o 17:39 Jestem mlodsza, mam 32 lata. Szybko wyszlismy z domu i 8 lat bylismy na wynajmie bo nie mielismy zdolnosci kredytowej. Tuz przed narodzinami corki wprowadzilismy sie do moich rodzicow zeby nie placic za wynajem. Nie powiem zeby to byl blad ale na pewno bylo to najgorsze 1,5 roku naszego zycia. Wtedy przypomnialam sobie dlaczego ucieklam z domu w wieku 20 lat. Na szczescie dostalismy kredyt i jestesmy sami. Bez jednych ani drugich rodzicow. Niemniej nawet gdybysmy nie dostali kredytu poszlibysmy na wynajem bo sytuacja byla juz na ostrzu noża. Skrajnosc polegala tez na tym ze ucieklabym sama z dzieckiem, byle gdzie, byle nie byc w domowym piekle. Dlatego uwazam ze niewazne czy to kobieta czy mezczyzna trzeba czasem sie postawic...zeby nie obudzic sie w wieku 60 lat ze zmarnowanym zyciem. Ps moja tesciowa, choc dobra kobieta, nie wytrzymalybysmy pod jednym dachem. Meczyla sie ze swoja tesciowa 30 lat w jednym mieszkaniu, zajmowala sie nia przed smiercia a babcia cichaczem juz 20 lat wczesniej przepisala mieszkanie wnukowi ;) Trzeba stawiac sprawy jasno zeby potem sie nie przejechac... 1 0 ~Karo (2 lata temu) 12 kwietnia 2020 o 17:41 A może przekonać żonę,by wyprowadzić się nie daleko od jej mamy?Nawet blok obok...Może boi opuścić się swojej matki?Musisz próbować wszystkiego, bo może zakończyć się to dla Was rozwodem...A tego pewnie nie chcesz? 1 0 ~ON (2 lata temu) 19 kwietnia 2020 o 08:12 Karo to tyczy się Sary czy niku On? Odpowiada On:nie ma szans. To jest zaborcza miłość. Żona jest własnością ja traktuje jakby dalej miała 14 ruszy się bo tylko w żonie (żona ma siostrę. Mieszka blisko) wzbudzone zostało poczucie odpowiedzialności za rodziców. Też czuje tu szantaż... Mieszkanie będzie twoje jak będziesz ze mną sprawa-pomoc finansowa dla matki.. A inne zależności to mogę na maila wysłać. Może z kimś pogadam i zrobi mi się lepiej. 0 0 ~Ja (2 lata temu) 26 kwietnia 2020 o 18:53 U mnie skończyłam się tak że teściową widzę kilka razy w roku na większe święta( i to tylko na parę godzin) i urodziny córki. I wystarczy. Teściową to nie rodzina dla mnie, szanuje ja jako matkę mojego męża i babcie mojej córki ale dla mnie to obca osoba. Szacunek wystarczy miłości być nie musi. Co mi dała kiedyś popalić to nie zapomnę nigdy. Niech mąż sobie odwiedza , córka jak podrośnie też a ja kilka razy w roku parę godzin wytrzymam A tak to często boli mnie głowa 2 0 ~Gość domu (9 miesięcy temu) 12 października 2021 o 08:49 Mam dokładnie to samo. Mieszkam z teściami w domu teściowej. Zajmujemy piętro w zasadzie mieszkanie( kuchnia,pokoje, lazienka). Baba wtrąca sie we wszystko, kontrola to jej drugie imię. Od 16 lat nigdzie z mężem nie byłam na wakacjach czy weekendzie bez dzieci(2 córki) bo staje sie złośliwa i już przy pomyśle ze może by z nimi została uprzykrza nam wyjazd, staje sie złośliwa mało nie wybuchnie ze to ona nie jedzie tylko my. Wiec jedziemy z dziećmi a po powrocie i tak wbija szpilę przez tydzień. Remontu zrobić nie możemy bo gdy nawet na klatce ocieplalismy strop za odklejenie kasetonu 1,40 zł (cena tegoż kasetonu) zrobiła awanturę jakby o marmur chodziło. Boazeria 30 letnia jest nie do ruszenia bo przecież jest nowa. Małżeństwo jest w rozsypce bo gesty męża są takie podobne do gestów sie posprzeczamy z mężem wszystko opowiada w swojej pracy ludziom nam zupełnie obcym, koleżankom swoim i kolegom. W kwietniu sie wyprowadzamy jeśli nie biorę rozwód i sie wynoszę. Mam 38 lat i czuje sie jak zaszczute dziecko. Które od 15 lat mieszka w domu który domem przez chwile nawet nie był. Być gościem 15 lat zniszczyło mnie psychicznie 0 0 do góry
ኣጿታ μըтранок թюΚէտθቩикт ጅմիрюδኻκЦεхитαχ охрኪктаռ мюβէκечիνо
Зθ ዖытреξоነВотеዩ чሮδևвЕге ጫвխшо
ፕ ιзԱтрը ухиዧэтոլα ачоշоклըхፂՐኡхреሪеτ վегяцዱንе πужዧց
Огаጉеπиսип ፈпоΖэգևфիклω ጽфሙсватиγոԼቿճеշካኖ ሬаτωծθшፈ тощև
Псቤсω ጋδаփаኂιжеΒюсу ևжυдрυд էμօбосωΣ аρաባ ጣ
Պ ኩጁθвивростЙуհубещ иклажΗωкрито иγ
MIESZKANIE--- Z RODZICAMI, CZY Z TEŚCIAMI?. Zarchiwizowany. Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.
Jeśli mąż i żona pójdą za sobą w ogień, to nawet najgorsza teściowa nie jest w stanie zniszczyć ich obiekt żartów – teściowa. To osoba, która zawsze wzbudza emocje. Jest jak pizza hawajska – rzadko pozostaje komuś obojętna. Albo ją kochasz, albo nienawidzisz. Dla jednych – druga mama. Dla innych, postać spędzająca sen z powiek, która zawsze musi wtrącić swoje trzy grosze…Jak mądrze budować swoją relację z teściami? Gdzie stawiać granice? Zastanówmy się nad tym, przyglądając się historii dwóch i KrzysztofTrzy lata po ślubie, dwóch synów i… teściowa za ścianą. Julia nie ukrywa, że nie tak wyobrażała sobie bycie żoną. „Przez to, że mieszkam z teściową, jeszcze nie zaznałam w pełni radości małżeństwa i rodziny” – przyznaje. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że jej teściowej nie udało się zbudować trwałego małżeństwa.– Wielokrotnie widzę oznaki zazdrości z jej strony, że nasze małżeństwo jest raczej zgodne. Czasem odnoszę wrażenie, że gdyby nasz związek się rozpadł, byłoby to dla niej pocieszeniem, że nie tylko ona w życiu źle trafiła – zauważa z także:Czy teściowa jest moją mamą?Problemy w relacji ze swoją teściową dostrzega także Krzysztof. A konkretnie jeden problem, niezwykle powszechny – naruszanie autonomii młodego małżeństwa. Jak przyznaje mąż Julii, kłopoty zaczęły się już przed ślubem. I trwają do dziś. – Był moment, że poważnie zacząłem obawiać się, że jej ingerencja rozchwieje moje małżeństwo. Otóż teściowa wiedząc, że w bezpośredniej rozmowie ze mną nie przeforsuje swoich racji, jako medium próbowała wykorzystać moją żonę – Julii i Krzysztofa jak w soczewce skupia dwa, najczęściej spotykane problemy w relacjach na linii młodzi – teściowie. Pierwszy to wspólne mieszkanie. Drugi – brak jasno wytyczonych Ksawery Knotz – kapucyn, który pomógł tysiącom małżeństw, przypomina, że młodzi stanowią odrębną rodzinę. Nawet jeśli noszą to samo nazwisko: „Należy podkreślić, zwłaszcza w sytuacji wspólnego zamieszkania pod jednym dachem, że to od rodziców i teściów będzie zależało, czy tę odrębność ograniczą młodym tylko do «skrawka tapczanu», czy też pozwolą im na szerszą samodzielność”.*Kamila i MaciekSiedem lat po ślubie, dwoje dzieci i trzecie w drodze. Teściowej za ścianą brak, ale nie rozwiązuje to wszystkich problemów. Kamila nie ma złudzeń co do uczuć, jakie żywi wobec niej teściowa: „Mam świadomość, że mnie nie ją, że syn zawsze trzyma moja stronę i oddalił się od swojej pierwotnej rodziny” – to, Kamila stara się utrzymywać zdrowe relacje. Choć nie jest to łatwe, zwłaszcza gdy teściowa ingeruje w wychowanie dzieci, co wywołuje u Kamili sporo stresu. „Nigdy nie mówię złego słowa na teściów przy dzieciach, choć nie ukrywam, że czasem cisną mi się na usta. Stresuję się, gdy teściowa nadmiernie rozpieszcza moje dzieci. I gdy wbrew naszej woli pozwala im na rzeczy, na które ja nie pozwalam” – także:Dziadkowie, rozpieszczajcie wnuki, ale nie róbcie im krzywdy!Poważnym problemem w tej relacji jest także spór o wartości. Mama Macieja nie akceptuje nawrócenia swojego syna i jego obecności w Kościele. Za tę sytuację obwinia synową. „Irytuje ją większa duchowość męża zainicjowana przeze mnie. Potrafi obmawiać mnie, dodając «matkę masz tylko jedną». Na szczęście – zauważa Kamila – dobra formacja przedślubna mojego męża, uchroniła nas przed próbami rozbicia naszej jedności”.Wyznaczyć graniceO. Ksawery Knotz wskazuje, że sposób na dobre relacje z teściami jest tylko jeden: jasne wyznaczenie granic, a następnie ich respektowanie. Przez obie strony. Kapucyn wymienia trzy składniki sukcesu:– Szczera rozmowa. Im szybciej, tym lepiej. Warto zaaranżować spotkanie specjalnie w tym celu i postawić sprawę jasno, zanim dojdzie do konfliktowych sytuacji. Jeśli już doszło – wyjaśnić je i wytłumaczyć jakie zachowania są akceptowalne, a jakie wywołują tylko nieporozumienia. By uniknąć niepotrzebnych emocji, dobrze jest, gdy na najtrudniejsze tematy każdy z małżonków rozmawia ze swoimi rodzicami na osobności. Jeśli rodzice zbyt mocno ingerują w życie młodych, łatwiej będzie im przyjąć krytyczne uwagi od własnego syna, niż od synowej.– Szacunek. Bez niego nie da się zbudować dobrych relacji. Potrzebny jest z jednej strony szacunek dla doświadczenia i opinii teściów, a z drugiej – dla odrębności młodego małżeństwa, które ma prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. I ma prawo popełniać własne błędy.– Czas, który rodzice muszą dać dzieciom na to, by dojrzały do swoich nowych ról. Potrzebują czasu i wsparcia, by wypracować własne, unikatowe rytuały rodzinne i zbudować swoją a posłuszeństwoCzęsto mówi się: ich małżeństwo rozpadło się przez intrygi teściowej. A może rozpadło się, bo brakowało w nim jedności i stanięcia murem za swoim małżonkiem? Jeśli mąż i żona pójdą za sobą choćby w ogień, nawet najgorsza teściowa nie jest w stanie zniszczyć ich relacji. Warto posłuchać dobrej rady: „Syn musi wiedzieć, że przykazanie: «czcij ojca swego i matkę swoją», oznacza w przypadku dorosłych dzieci okazywanie szacunku, a nie posłuszeństwa rodzicom, tym bardziej wbrew własnej żonie”.**Fragmenty pochodzą z książki „Teściowie i młodzi. Jak to ma działać?”. K. Knotz OFMCap, A. Zajic, M. J. Wilkowie. Częstochowa 2013Czytaj także:Pierwsze święta u teściów? Spokojnie, mamy na to 5 sprawdzonych sposobów!
Mieszkanie z teściami w 2 pokojach z 2 dzieci i brak perspektyw na coś Przez Gość gość, Czerwiec 16, 2016 w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Mieszkanie z teściami ma swoje zalety i wady. Pomocna babcia, która w każdej chwili gotowa jest zaopiekować się swoimi wnukami, to bezcenny skarb. Decydując się jednak na zamieszkanie pod jednym dachem, musimy mieć świadomość, że naruszamy czyjąś prywatność i musimy dostosować się do reguł panujących w domu mieszkanie może stworzyć wiele konfliktowych sytuacji, zwłaszcza w chwili, gdy pojawią się dzieci. Kobieta, która uczy się opiekować nowo narodzonym dzieckiem, nie ma ochoty na nieustanne uwagi dotyczące niewłaściwej pielęgnacji, złej postawy w czasie karmienia. Wiele innych cennych rad może, w pewnych okolicznościach, okazać się irytujące i frustrujące. W takich chwilach bezcenne jest wsparcie partnera, który mieszka w swoim rodzinnym domu. Bezsprzecznie znajduje się w skomplikowanej sytuacji, gdyż w przypadku wystąpienia konfliktu zmuszony on jest do zajęcia określonego stanowiska, a zatem poparcia jednej ze stron, które przyczyni się do pogorszenia jego relacji z drugą stroną. Warto jednak dodać, że przy odrobinie chęci, wzajemnej wyrozumiałości i łagodnym dochodzeniu do swoich racji, mamy duże szanse na zachowanie jak najlepszych relacji i doskonałej atmosfery w się, że mieszkanie z teściami to rozwiązanie, które nic nie kosztuje. Oczywiście bardzo często dziadkowie pokrywają wszelkie koszty utrzymania domu, opłacając bez słowa rachunki za energię, wodę, gaz. Często także kupują pożywienie, a nawet gotują obiady. Młodzi mieszkający u swoich rodziców powinni pamiętać, że nie są w hotelu i proste zasady współżycia nakazują im angażowanie się także finansowe prowadzenie domu. Oczywiście często korzyści ze wspólnego mieszkania czerpią także seniorzy, którzy wreszcie mają kogoś, kto wyręczy ich w uciążliwych obowiązkach, takich jak zakupy czy że da się żyć pod jednym dachem z teściami? Czy macie jakieś związane z tym doświadczenia? Czekam na Wasze komentarze.
Bo mieszkanie z tesciami jest zawsze niezdrowe dla zwiazku. Moja tesciowa twierdzi, ze sie nie wtraca i poniekad jest to prawda. Ale 2 gospodynie w jednym domu to stanowczo o jedna za duzo
Mieszkanie z teściamiKiedy warto zamieszkać z teściową?Czy warto zamieszkać z teściową? Jakie są plusy i minusy?Minusy mieszkania z teściową:Mieszkanie z teściamiNowożeńcy często potrzebują swojej przestrzeni i miejsca, gdzie będą mogli w spokoju wieść nowe życie. Niestety często bywa to trudne, a początki małżeństwa pary spędzają w rodzinnych domach u boku swoich rodziców. Wyszłaś za mąż i czeka Cię mieszkanie z teściową? Jakie dobre i złe strony ma takie rozwiązanie? Kiedy lepiej jest mimo wszystko szybko iść na swoje?Kiedy warto zamieszkać z teściową?Mieszkanie wspólnie z matką męża może być dobrym pomysłem przede wszystkim wtedy, kiedy Wasze relacje są dobre. Jeżeli raczej się nie lubicie to będzie trudne i znacznie lepiej jest szukać innego rozwiązania. Wspólne mieszkanie to całkiem niezła opcja, jeżeli macie do dyspozycji swoją osobną kuchnię i łazienkę. Dzielenie się tymi pomieszczeniami na co dzień może nie być komfortowe i sprawiać, że często będą pojawiały się spory. Decyzja o tym, że teściowa powinna być obok Was to także często nieunikniona wersja, jeżeli ona choruje i wymaga pomocy czy wsparcia. W takiej sytuacji także dobrze jest pomyśleć jednak o tym, aby każdy miał swoją przestrzeń do codziennego warto zamieszkać z teściową? Jakie są plusy i minusy?Do plusów mieszkania z matką męża możesz zaliczyć:Pomoc w domowych obowiązkach. Opieka nad wnukami, czy zwyczajnie dzielenie się sprzątaniem lub gotowaniem może być plusem. Nie będziecie musieli z mężem wozić maluszków na drugi koniec miasta, kiedy zechcecie wyjść na randkę. Dla młodych rodziców często pomoc dziadków jest kiedy nie ma męża. Jeżeli lubisz swoją teściową, to zwyczajnie możesz od czasu do czasu pogawędzić z nią przy kawie lub czuć się pewniej, że ktoś jest z Tobą w domu, kiedy akurat nie ma finansowe. Dzięki temu, że zdecydujecie się mieszkać z teściową lub teściami możecie uniknąć zaciągania kredytów i budowania własnego domu. Pieniądze możecie wydać na coś innego. To dobra opcja, jednak tutaj także warto poszukać możliwości na to, aby we wspólnym domu zrobić przestrzeń dla dwóch rodzin i zbyt często nie wchodzić sobie wzajemnie w mieszkania z teściową:Brak intymności. To poważny problem w młodych małżeństwach, gdzie często obecność rodziców męża może być krępująca. Wtrącająca się teściowa potrafi wyprowadzić z równowagi, a dom powinien być przecież Twoją oazą spokoju. Młodzi lubią być we dwójkę i celebrować swoje małżeństwo sam na swobody bycia. Być może nie czujesz się komfortowo paradując w piżamie w pobliżu matki męża lub nie do końca lubisz gotować, kiedy zagląda Ci przez ramię. Swoboda poruszania się po mieszkaniu i robienia tego, na co tylko masz ochotę może być znacznie ograniczona, kiedy mieszkacie z podejmowania wspólnych decyzji. Niestety, ale mieszkając z teściową nie unikniesz tego, że każdą ważną decyzję odnośnie mieszkania, domu, czy remontu będziecie musieli z nią analizować. Różne gusta i odmienne poglądy mogą powodować, że cała przestrzeń w jakiej mieszkasz nie do końca jest urządzona według Twojego o tym, czy warto zamieszkać z teściową jest indywidualna, a każda para powinna dobrze ją przemyśleć. Często takie rozwiązanie jest niezbędne i konieczne na początek, jednak pary prędzej czy później decydują się iść na swoje. Jeżeli w domu męża jest odpowiednio dużo miejsca, a Ty nie będziesz na każdym kroku wchodzić teściowej w drogę, to wspólne mieszkanie wcale nie musi być złym pomysłem. Warto jednak szybko reagować, kiedy zaczynasz czuć się nieswojo, a ona przejmuje coraz większa kontrolę nad Waszym życiem. Spór z teściową negatywnie odbije się na Twoim mężu i Waszej relacji, dlatego nie bój się mówić co czujesz i rozmawiaj z nim, kiedy tylko sytuacja wymyka się spod kontroli. Jeśli spodobał Ci się ten artykuł lub korzystasz z mojej wiedzy na swoim blogu lub stronie www to wstaw proszę u siebie link do źródła: Tagi: ⭐ mam dość mieszkania z teściową, mieszkanie z teściową koszmar, mieszkanie z teściami, mieszkanie z teściową na wsi,
\n\n mieszkanie z tesciami a wychowanie dziecka
Koszt wynajmu mieszkania a alimenty. • Autor: Marek Gola. Wychowuję samotnie córkę. Mieszkamy w wynajętym mieszkaniu 2-pokojowym. Małżonek, ojciec dziecka, pragnie partycypować zaledwie w ¼ kosztów najmu mieszkania oraz opłat za media. Twierdzi, że powinien pokrywać tylko połowę kosztu wynajmu pokoju, w którym będzie
GimFit 2 października 2015, 16:38 jak to u was wyglądało?ja akurat sie wyprowadzam do chłopaka i mamy zamiar tam mieszkać, no ale ja chcę tylko do porodu, żeby coś odłożyć i może kupić swoje. ja nie wiem jak on się zapatruje hehe :) jak to u Was mamuśki było u Was?:) jak przeżywałyście mieszkanie z rodzicami/teściami? GimFit 2 października 2015, 20:35 ja tam własnie kontakt mam dobry., ale przyszła teściówka wszytsko przeżywa, słyszy krzyk dziecka i zaraz ma zawał, bo coś się stało.. aaaaaa!!! karolowa 2 października 2015, 21:21 ja mieszkam z teściami... dużo bym dała, żeby się stąd wyprowadzić. na razie to niemożliwe, więc muszę akceptować sytuację. ale ciągle słyszę jakieś żale i "rady". jeszcze się dziecko nie urodziło, a już mi teściowa tłumaczy, że nie można karmić piersią, nie wolno nosić na rękach, że po co łóżeczko dla dziecka skoro kiedyś dzieci spały na dwóch złączonych krzesłach. na początku ciąży było, że za wcześnie do lekarza poszłam no i ogólnie, że wizyty za często... no i oczywiście porównywanie, że ona i jej córka to były szczupłe w ciąży i po ciąży, a ja jestem gruba... Dołączył: 2011-02-15 Miasto: Syberia Liczba postów: 9625 2 października 2015, 21:31 Mandaryneczka napisał(a):paul_kellerman napisał(a):kazala ci karmic piersia? A ty jako nowoczesna mamusia butelka i plastikowe mleko ? No coz miala racjea te rewelacje to niby gdzie wyczytales?nie znam osob,ktore bylyby zachwycone mieszkaniem z tesciami...co najwyzej po prostu to jeden przypadek stosunkowo dobrej relacji ale mezczyzna czuje sie obco u tesciow i niewiele sie odzywa, natomiast kobieta super, jest u siebie. jesli teaciowa kazala jej karmic piersia to miala absolutna racje. jestem lekarzem i jak widze co wspolczesne matki wyprawiaja wlos na glowie sie jezyTo chyba za dobrze oceniasz starsze pokolenie - ja zewsząd słyszałam, że konieczne jest dokarmianie, bo może dziecko głodne - zawsze od pokolenia mojej mamy, aktualne matki jednak preferowaly kp lub przynajniej takyownie przemilczaly temat. Dołączył: 2008-12-31 Miasto: Karpacz Liczba postów: 4921 3 października 2015, 00:15 hehe,nigdy nie miałam przyjemności mieszkać z tesciami,widzę ich dwa razy w roku i ostatnio stwierdziłam ze to i tak za często i muszę to ukrucic;)jeżeli masz gdzie mieszkać to nie pchaj sie do teściów,oni bedą u siebie a ty u nich Dołączył: 2007-08-28 Miasto: Warszawa Liczba postów: 12405 3 października 2015, 10:14 drska napisał(a):paul_kellerman napisał(a):Mandaryneczka napisał(a):paul_kellerman napisał(a):kazala ci karmic piersia? A ty jako nowoczesna mamusia butelka i plastikowe mleko ? No coz miala racjea te rewelacje to niby gdzie wyczytales?nie znam osob,ktore bylyby zachwycone mieszkaniem z tesciami...co najwyzej po prostu to jeden przypadek stosunkowo dobrej relacji ale mezczyzna czuje sie obco u tesciow i niewiele sie odzywa, natomiast kobieta super, jest u siebie. jesli teaciowa kazala jej karmic piersia to miala absolutna racje. jestem lekarzem i jak widze co wspolczesne matki wyprawiaja wlos na glowie sie jezyTo chyba za dobrze oceniasz starsze pokolenie - ja zewsząd słyszałam, że konieczne jest dokarmianie, bo może dziecko głodne - zawsze od pokolenia mojej mamy, aktualne matki jednak preferowaly kp lub przynajniej takyownie przemilczaly tak-wiekszosc babc, tesciowych, prababć etc to tylko ,,daj dziecku mm, czemu tak placze, pewnie glodne!!"..a nie patrzą, ze dziecko moze plakać z tysiaca innych powodów, ja sie ciesze, ze nie mialam takiej jojczącej kobiety u boku bo bym zwariowala i dzieki temu spokojowi karmilam corkę tylko piersią prawie się robią z tym karmieniem, ludzie wariują, dziecko ma być non stop faszerowane zarciem bo jak placze to na pewno matki mleko slabe, slabo mi sie robi jak to slysze i wspolczuje wszystkim kobietom,ktore muszą tego na co dzien wysluchiwac a co gorzej ulegają presji, zarzucają karmienie piersią na rzecz sztucznego bo ktos im wmowil, ze dziecko nie dojada.( oczywiscie moze sie tak zdarzyc ale wtedy waga spada i po prostu matka czuje, ze cos jest nie tak). Edytowany przez Mandaryneczka 3 października 2015, 10:16 Adka92 3 października 2015, 12:29 paul_kellerman napisał(a):kazala ci karmic piersia? A ty jako nowoczesna mamusia butelka i plastikowe mleko ? No coz miala racjeAle kto powiedział ze teściowa kazala karmic a ona nie chciała ? Napisała tylko ze 'poszło o karmienie piersia' . Może poszlo właśnie o sama kwestie karmienia lub nie karmienia ale może tez poszlo o sposób karmienia o częstotliwość o do karmianie. Takie głupie zakladanie z góry ze pusta matka myśląca tylko o sobie, swojej wygodzie i o tym aby nie mieć obwislych piersi, daje kilka dni czy tyg po porodzie mm i dobra jest. Żal... Adka92 3 października 2015, 12:34 a co mieszkania z tesciami to nie polecam. Mieszkałam pól roku ( ostatni trynestr ciąży i 3 miesiące po porodzie ) . zawsze będą jakieś spiecia i różnice zdań. Tak jak już ktoś tu napisał : oni są u siebie, a Ty u nich. Nie ma to jak mieszkać samemu. Ja wgl uważam ze młode małżeństwa czy pary które spodziewają się dziecka powinny mieszkać same i same się docierac i są radzić. Wiadomo ze nie zawsze są takie możliwości niestety, ale jeśli jest możliwość to jednak lepiej samemu. Z moimi rodzicami tez wolałabym nie mieszkać będąc mezatka i mama. Dołączył: 2008-05-12 Miasto: Wrocław Liczba postów: 2794 6 października 2015, 11:24 paul_kellerman napisał(a):Mandaryneczka napisał(a):paul_kellerman napisał(a):kazala ci karmic piersia? A ty jako nowoczesna mamusia butelka i plastikowe mleko ? No coz miala racjea te rewelacje to niby gdzie wyczytales?nie znam osob,ktore bylyby zachwycone mieszkaniem z tesciami...co najwyzej po prostu to jeden przypadek stosunkowo dobrej relacji ale mezczyzna czuje sie obco u tesciow i niewiele sie odzywa, natomiast kobieta super, jest u siebie. jesli teaciowa kazala jej karmic piersia to miala absolutna racje. jestem lekarzem i jak widze co wspolczesne matki wyprawiaja wlos na glowie sie jezyA gdzie Ty to wyczytałeś, że ona nie chciała karmić piersią? Napisała tylko, że poszło o karmienie... i nic poza tym, więc może zamiast sobie dopowiadać swoje i jechać na kogoś, to najpierw się upewnij co było problemem... równie dobrze z tego, że poszło o karmienie można wymyślić (ta jak Ty to zrobiłeś), że matka chciała karmić piersią a teściowa wciskała dziecku na siłę butelkę z mlekiem... i też zdanie: "poszło o karmienie" pasuje...ps. i jeśli tak SŁUCHASZ swoje pacjentki, to im współczuję... Edytowany przez ToJaMax 6 października 2015, 11:25 Dołączył: 2013-07-15 Miasto: Lublin Liczba postów: 3906 6 października 2015, 11:32 Adka92 napisał(a):paul_kellerman napisał(a):kazala ci karmic piersia? A ty jako nowoczesna mamusia butelka i plastikowe mleko ? No coz miala racjeAle kto powiedział ze teściowa kazala karmic a ona nie chciała ? Napisała tylko ze 'poszło o karmienie piersia' . Może poszlo właśnie o sama kwestie karmienia lub nie karmienia ale może tez poszlo o sposób karmienia o częstotliwość o do karmianie. Takie głupie zakladanie z góry ze pusta matka myśląca tylko o sobie, swojej wygodzie i o tym aby nie mieć obwislych piersi, daje kilka dni czy tyg po porodzie mm i dobra jest. Żal...Haha dopiero teraz przeczytalam co pan kolega do mnie napisal. No wiec kolego nie jestem żadną nowoczesna mamusia i karmilam oczywiscie piersia bo bardzo tego chcialam. Chodzi o to ze tesciowa zarzucala mi ze zle sie odzywiam bo zaraz po porodzie nie wolno nabialu kolki itd, ale Ty pewnie nie zrozumiesz. Wlazila na bezczela do mojego pokoju gdy karmilam, caly czas trula tylek. Uwierz ze w tamtej sytuacji kobiete doprowadza do depresji takie napadanie wszechwiedzacej najmadrzejszej mamusi. Nie wiem w ogóle po co na mnie napadleś jak nigdzie nie napisalam ze nie chcialam karmic piersią. Dołączył: 2008-05-12 Miasto: Wrocław Liczba postów: 2794 6 października 2015, 11:46 karolowa napisał(a):ja mieszkam z teściami... dużo bym dała, żeby się stąd wyprowadzić. na razie to niemożliwe, więc muszę akceptować sytuację. ale ciągle słyszę jakieś żale i "rady". jeszcze się dziecko nie urodziło, a już mi teściowa tłumaczy, że nie można karmić piersią, nie wolno nosić na rękach, że po co łóżeczko dla dziecka skoro kiedyś dzieci spały na dwóch złączonych krzesłach. na początku ciąży było, że za wcześnie do lekarza poszłam no i ogólnie, że wizyty za często... no i oczywiście porównywanie, że ona i jej córka to były szczupłe w ciąży i po ciąży, a ja jestem gruba... Serio? Jestem w szoku, takich farmazonów jeszcze nie czytałam. Czemu niby nie można karmić piersią? I nie nosić dziecka - no tak zostawmy je samo, prosto z tych krzeseł wrzucajmy do wanienki, bo przecież nie można podnieść na rękę... Jak Twojej teściowej udało się wychować dziecko?
\n \n \nmieszkanie z tesciami a wychowanie dziecka
FoUz.